Na 48 godzin przed wyborami Realu Madryt, które odbędą się po raz pierwszy od 20 lat, sytuacja jest bardzo dynamiczna. Obaj kandydaci prześcigają się w wielkich zapowiedziach.
W środę, gdy Florentino Pérez opublikował zdjęcie z AI przedstawiające José Mourinho z herbem Realu Madryt przed rozpoczęciem starań o pozyskanie Michaela Olise, jego rywal Enrique Riquelme w programie El Hormiguero zapowiedział, że oprócz zdobywcy Złotej Piłki Rodriego doprowadzi także do transferu Erlinga Haalanda. Na tę zapowiedź zareagował obecny klub obu piłkarzy, rozważając kroki prawne.
W piątkowy wieczór w audycji radiowej "El Partidazo de la Cope" Riquelme poszedł jeszcze dalej. Stwierdził, że jeśli wygra, jego przyszły dyrektor sportowy Raúl González Blanco już od poniedziałku będzie miał za zadanie skontaktować się z Jürgenem Kloppem, by przekonać go do objęcia "Królewskich".
"Wiemy, że Jürgen Klopp publicznie zadeklarował, iż nie zamierza w najbliższym czasie wracać na ławkę trenerską i odrzucił już kilka ofert. Właśnie dlatego wyzwanie Realu Madryt jest inne" – czytamy w oświadczeniu. "Bo są wielkie kluby, ale jest tylko jeden Real Madryt. Istnieje tylko jedna instytucja, która potrafi połączyć tradycję z przyszłością, wartości z ambicją, emocje z doskonałością".
Sondaż przeprowadzony przez Marcę wśród jej czytelników pokazuje "efekt Riquelme". Nie wiadomo jednak, czy jest on rzeczywisty, czy też wynika jedynie z liczby kliknięć (a trzeba pamiętać, że socios i zwykli kibice to osobne zbiory). Jednak czy ta seria głośnych deklaracji może przechylić szalę zwycięstwa na jego korzyść?
Wydaje się to mało prawdopodobne, biorąc pod uwagę pozycję Péreza zarówno w kraju, jak i na arenie międzynarodowej. Ale jego rywal zdołał zająć miejsce w debacie publicznej, mimo że kampania była wyjątkowo krótka. Czy będzie to poczesne miejsce? Na razie temat Kloppa jest kolejnym, który spotkał się z dementi. "To irytujące! Jürgen Klopp jest zadowolony z pracy w Red Bullu i nie ma ambicji prowadzić żadnego klubu" - zareagował jego agent, Marc Kosicke.
