Przejdź do głównej treści

Arka Gdynia sensacyjnie padła w Skierniewicach, a wynik mógł być znacznie gorszy

Zaktualizowany
Arka Gdynia sensacyjnie padła w Skierniewicach, a wynik mógł być znacznie gorszy
Arka Gdynia sensacyjnie padła w Skierniewicach, a wynik mógł być znacznie gorszyČTK / imago sportfotodienst / FOT. JACEK STANISLAWEK / 400mm.pl / Profimedia

Nikt nie zaczął sezonu tak dobrze, jak liderująca Arka Gdynia. Nikt tak źle jak beniaminek, Unia Skierniewice. Ale to już nieaktualny opis, bowiem Unia zneutralizowała Arkę i powinna była wygrać znacznie wyżej niż 2:0.

W poniedziałek w Skierniewicach oglądaliśmy zamknięcie 3. kolejki Betclic 1. Ligi. Unia przegrała oba pierwsze mecze, odpadając w dodatku wstydliwie z Pucharu Polski. Arka zaczęła od dwóch zwycięstw z bilansem 5:0. Gospodarze byli więc skazywani na porażkę i faktycznie to Gdynianie lepiej wyglądali w otwierającym kwadransie.

Sprawdź szczegóły meczu Unia - Arka

Pozory kontroli nad spotkaniem zostały jednak obalone bardzo boleśnie, gdy w 19. minucie pierwsza groźna sytuacja dała Unii prowadzenie. Strzał Jana Mierzwy został jeszcze wybity przez Dawida Arndta, ale na dobitkę Damiana Gąski przy bliższym słupku sposobu nie było.

Raptem trzy minuty później Unia zaatakowała ponownie i znów skutecznie. Krzysztof Toporkiewicz walczył do końca o piłkę, przypadkowe odbicie obrońcy oddało piłkę Kamilowi Sabiłło, a ten soczystym uderzeniem w powietrzu poprawił na 2:0. Faworyci szukali odpowiedzi, ale na przerwę mogli schodzić z trzecim golem bagażu, gdy kontrę Mierzwy mocnym strzałem kończył Gąska, ale Arndt był jak skała.

Bramkarz Arki utrzymywał zespół w grze, choć z dużymi kłopotami powodowanymi przez bierność defensorów. W 52. minucie golkiper ponownie błyszczał, gdy Toporkiewicz uderzał potężnie pod słupek.

Gdy tylko wstał po paradzie, Arndt miał sporo do powiedzenia kolegom, ale jego uwagi nie wydawały się działać. Zresztą podobnie jak zmiany przeprowadzone już w szatni. Arka blisko powodzenia była tylko w 60. minucie, kiedy Elmedin Rama z główki trafił tylko w poprzeczkę skierniewickiej bramki.

Za to kwadrans później Dawid Gojny niepotrzebnie wykonał wślizg już po strzale Toporkiewicza, pracując na drugą żółtą kartkę. To zamknęło temat powrotu Arki w tym spotkaniu. Tylko cudem udało się utrzymać stratę na poziomie dwóch bramek.

W 78. minucie Gąska chciał złapać wysoko ustawionego Arndta strzałem z ponad 40 metrów, który wylądował tuż za poprzeczką. Na początku doliczonego czasu Arndt obronił uderzenie Mateusza Szmyda. Czarnecki powinien był dobić gości sekundy później. Arndt zatrzymał piłkę wypiętą klatą, a dobitka Szmyda poszła tylko w słupek. Wreszcie, Oskar Melik w 90+5. minucie zdobył gola po świetnym zgraniu Szmyda, ale trafienie nie zostało uznane z powodu spalonego.

Gdy wybrzmiał gwizdek, Arka spadła z fotela lidera na odległe piąte miejsce, potwierdzając niejako stereotyp z ostatniego sezonu Ekstraklasy na temat słabej gry na wyjeździe. Z kolei Unia poszybowała windą do góry z 18. na 13. pozycję.

Statystyki meeczu Unia - Arka
Statystyki meeczu Unia - ArkaFlashscore
Wil jij jouw toestemming voor het tonen van reclames voor weddenschappen intrekken?
Ja, verander instellingen