Ciąg dalszy sagi z Julianem Alvarezem napędziły tym razem wybory w Realu Madryt. Obietnica Florentino Prreza złożenia rekordowej oferty przerodziła się w rzekome zainteresowanie największą gwiazdą Atletico. Po komunikacie ze strony "Los Blancos", community manager "Rojiblancos" odpowiedział, cytując wpis i dodając kilka emotikonów śmiechu.
Spekulacje części kibiców, którzy widzieli w tej sytuacji korzyść dla obu stron, przybrały nieoczekiwany obrót.
Z jednej strony Florentino dotrzymał obietnicy, składając ofertę opiewającą na 150 milionów euro, a z drugiej Atletico podkreśliło, że Julian Alvarez jest niezastąpionym elementem projektu Simeone.
Jednak opublikowany przez klub "Rojiblancos" żartobliwy wpis wydaje się podważać tę teorię i dodaje nowy wątek do historii, która wciąż budzi emocje.
150 mln odrzucone! Real Madryt chciał pozyskać Alvareza
Ponowny atak
Podobnie jak w przypadku sporu z Barceloną, na jednym poście się nie skończyło – pojawiły się też wyjaśnienia; pierwsze z nich to zaprzeczenie, jakoby jakakolwiek oferta wpłynęła.
"Oficjalne oświadczenie zawierające nasze wyjaśnienia dotyczące oficjalnego oświadczenia naszych sąsiadów z Realu Madryt:
1. Wycięli fragment nagrania z papieżem, w którym powiedział, że jest też kibicem Atleti.
2. Być może pomyliliście uprzejmość z wdzięcznością, ale żeby było jasne: nie dziękujemy wam za cokolwiek.
3. Nie rozważamy ani nie analizujemy żadnej oferty dotyczącej Juliana.
4. Jak moglibyśmy się nie dogadać, skoro rozśmieszacie nas nawet bardziej niż FC Barcelona" - brzmi oświadczenie Atletico.
Przy okazji Atletico uderzyło też w praktyki Realu Madryt dotyczące pozyskiwania zawodników z akademii "Rojiblancos".
"P.S. Skoro macie już dobre relacje z naszym nowym prezesem, zobaczymy, czy przestaniecie 'podbierać' nam zawodników z naszej Akademii. Wielkie dzięki, Real Madryt" - podsumowało Atletico w kolejnym komunikacie.
