Pierwsze dwa mecze mistrzostw Europy siatkarzy Polacy wygrali bez straty seta, w dodatku tylko raz pozwolili rywalom dobić do 20 punktów. Również w trzecim spotkaniu Biało-Czerwoni byli pewniakiem i każdy wynik inny niż przekonująca wygrana byłby rozczarowaniem.
Sprawdź historię meczu z Macedonią Północną
Początkowo spotkanie nie szło jednak optymalnie obrońcom tytuły z 2023 roku. Oba zespoły punktowały wymiennie i dopiero zepsuta przez Ljaftova zagrywka dała trzy punkty przewagi (11:8). Moment później autowy atak bez bloku powiększył przewagę.
Polacy ułatwiali jednak zadanie rywalom problemami z organizacją gry – pierwsze akcje często nie dawały efektu i wynik pozostawał w zasięgu. Dopiero punktowa zagrywka Lemańskiego na 18:15 wyraźnie dała oddech, a trener rywali natychmiast przerwał grę.
Po powrocie Lemański zaserwował skrót i kompletnie uniemożliwił odpowiednią reakcję, zaś po chwili pipe Szalpuka dał 22:18. Gdy rywale zepsuli kolejny serwis (23:19), ich trener wziął ostatnią przerwę. Na nic się to zdało – float Nowaka skończył się niedozwolonym blokiem i ostatnim punktem dla Polski.
Choć gra była daleka od perfekcji, ponownie przy 11. punkcie w drugim secie udało się odskoczyć. Josko Malinoski znów wstrzymał grę, by bezradnie oglądać jak Polska odjeżdża na pięć oczek. W tej części meczu wyraźnie działał blok i gdy Fornal zatrzymał w ten sposób atak na 18:12, trener Macedończyków znów poprosił o czas. Mecz realizował jednak nieubłagany scenariusz, a finał seta był popisem ofensywy. Nowak środkiem uderzył na 23:15, Bołądź z prawego skrzydła huknął po prostej, a Szalpuk domknął z lewej!
Nie było mowy o zwrocie akcji, gdy blok Śliwki dał nam 4:1 na starcie ostatniej partii, a gdy Aleksander wyskoczył do kolejnego z Nowakiem, Milenkoski zażądał przerwy. Tyle że Bartłomiej Bołądź zaserwował asa, następnie skończył atak na 10:5, by później zablokować na 13:6.
Trener Macedonii walczył w kolejnej przerwie o zmobilizowanie zawodników i uniknięcie kompromitującego wyniku, ale Biało-Czerwoni byli coraz pewniejsi i blokiem zapewnili prowadzenie 19:10. Sasak na zagrywce utrzymywał ogromną przewagę, gdy Nowak atakował na 21:12. Zresztą, sam Sasak zasadził asa na 23:12, a po chwili potężny atak Nowaka środkiem zamknął mecz.
Dziewięć kolejnych wygranych setów to dobre przetarcie przed trudniejszymi z grupowych rywali. We wtorek o 18:00 Polska zagra z Ukrainą, a dzień później o tej samej porze - z Bułgarią. Poniżej aktualna sytuacja w tabeli grupy B.

