Przyjmujący reprezentacji Polski jest jedynym siatkarzem w kadrze, który występował w ME 2015, którego faza finałowa rozgrywana była w tej samej hali w Sofii.
"Jedenaście lat minęło, miałem wówczas 20 lat, tyle ile Max (Maksymilian Granieczny – przyp. red). Teraz jestem tym starszym kolegą" – wspominał Szalpuk. Wówczas biało-czerwoni przygodę z Euro zakończyli na ćwierćfinale przegrywając ze Słowenią 1:3.
"Wiemy po co tu jesteśmy i myślę, że będziemy grali coraz lepiej i będziemy wygrywali. Jesteśmy w formie, pewni siebie i mamy nadzieję, że daleko zajdziemy w tym turnieju" – dodał Szalpuk.
Spotkanie w Arenie 8888 Sofia obejrzało 867 widzów, praktycznie w komplecie kibice Polski.
"Gdyby nie oni, pewnie byłoby pusto. Na szczęście zawsze możemy na nich liczyć. Byli głośni i było super. Tak jak zawsze, gdy gramy za granicą, bardzo nam pomagają. Fajnie, że są, bo smutno by się grało przy pustych trybunach" – zaznaczył przyjmujący reprezentacji Polski, która bez większych problemów wypunktowała rywali.
"Gdybyśmy nie byli skoncentrowani, zrobilibyśmy sobie dużą krzywdę. Podeszliśmy do tego jak do każdego innego meczu. Mieliśmy dwie sesje wideo, taktykę na rywala. Normalnie, tak jak przed każdym innym meczem. Ale tak wewnętrznie, nie da się ukryć, pewnie nie ma takiej mobilizacji. Tak mi się wydaje, kiedy ma się świadomość, że rywal jest o te dwie klasy gorszy i wynik trochę z góry jest wiadomy" – przyznał Szalpuk.
"To jest sport, niespodzianki się zdarzają, różne historie krążą. W zeszłym roku podczas mistrzostwa świata też dużo się mówiło o tym, po co są niektóre drużyny itd., a było mnóstwo niespodzianek i zaskakujących rezultatów, więc pilnujmy tego, żeby nam taki się nie przytrafił" – powiedział przyjmujący, który ma na koncie brązowy medal ME 2019.
W sobotę biało-czerwoni w kolejnym meczu grupy B zmierzą się z Izraelem.
"Wiem, że mają dwóch ciekawych młodych przyjmujących. Jeden z nich zagra w przyszłym sezonie w Japonii w jednym klubie z Bartkiem Kurkiem w Tokio. Dwóch bardzo ciekawych zawodników, którzy stanowią siłę tego zespołu. Myślę, że skupimy się na tym, aby ograniczyć ich skuteczność w ataku i spróbować zatrzymać ich naszym systemem bloku obrony. Natomiast nie graliśmy z tym zespołem przez wiele, wiele lat, tak że z pewnością dopiero na odprawie wideo poznamy szczegóły" – dodał Aleksander Śliwka.
Kapitan biało-czerwonych przestrzega przed lekceważeniem niżej notowanych przeciwników.
"Szanujemy naszych rywali i wiemy, że przede wszystkim to nasza gra jest najważniejsza. Musimy skoncentrować się, zagrać na swoim poziomie i wtedy mam nadzieję, że dojdziemy do końca fazy grupowej zwyciężając. Z pewnością mecze z Ukrainą i Bułgarią będą bardziej wymagające niż te pierwsze trzy. Natomiast staramy się skupiać na każdym kroku po kolei, bo nie można żadnego pominąć, jeśli chcecie wejść na szczyt" – zakończył Śliwka.
