Ukraińcy wydawali się pewniakami swojego piątkowego spotkania z Macedonią Płn, a jednak w dwóch pierwszych setach do końca musieli oglądać się za siebie.
Co prawda w całym meczu rywale z Bałkanów objęli prowadzenie tylko na punkt we wczesnej fazie pierwszego seta, ale dwie partie kończyły się wynikiem 25:22. Dopiero trzeci set kompletnie pozbawił ich nadziei na dalszą walkę – Ukraińcy zmietli rywali 25:10 i zamknęli mecz.
Portugalczycy wyszli na parkiet w Sofii w piątkowy wieczór i gospodarze turnieju nie zostawili im złudzeń. Tylko raz zespołowi z Półwyspu Iberyjskiego udało się dojść do 20 punktów, ale na więcej Bułgarzy nie pozwolili. Wygrana 25:18, 25:18, 25:20 dała miejscowym prymat w tabeli dzięki dwóm zwycięstwom bez straty seta.
Biało-Czerwoni w czwartek pokonali Portugalię 3:0 (25:12, 25:18, 25:20) i mają komplet punktów. W sobotę oczekiwane jest kolejne zwycięstwo, choć Izrael zdołał urwać seta Ukraińcom w pierwszym występie. Start zmagań o 15:00.
Podopieczni trenera Nikoli Grbicia to jeden z głównych faworytów tegorocznej edycji europejskiego czempionatu. Nie tylko bowiem bronią tytułu, ale przystępują do rozgrywek jako aktualni zwycięzcy Ligi Narodów. W podobnej sytuacji byli trzy lata temu - najpierw wygrali LN, a dwa miesiące później drugi raz w historii zostali mistrzami Europy.
Współorganizatorami europejskiego czempionatu są Finlandia, Rumunia, Bułgaria oraz Włochy, które - w Mediolanie - gościć będą decydujące spotkania. W Sofii fazę grupową i pucharową do ćwierćfinałów będą rozgrywać Biało-Czerwoni.
W tegorocznej edycji ME stawka jest wyższa niż zwykle, gdyż po zmianie regulaminu będzie to pierwsza okazja do wywalczenia przepustki na igrzyska w Los Angeles w 2028 roku. Po tym turnieju miejsce w olimpijskim turnieju zapewni sobie jednak tylko złoty medalista.

