Brazylijski pomocnik Bruno dołączył w tym miesiącu z Newcastle United za kwotę, którą brytyjskie media określają na 75 milionów funtów. 28-latek przykładał lód do nogi po zejściu z boiska w niedzielnym meczu o Tarczę Wspólnoty, wygranym z Manchesterem City.
"Rehabilitacja przebiega dobrze, ale zobaczymy" - powiedział Arteta w czwartek, pytany o problem zdrowotny Bruno.
Kontuzje zagroziły walce Arsenalu o tytuł w poprzednim sezonie, gdy w kluczowych momentach brakowało podstawowych zawodników, takich jak Kai Havertz, Martin Odegaard, Gabriel Jesus i inni, którzy pauzowali przez dłuższy czas.
"Im bardziej dominujemy, tym większe są marginesy, tym lepiej... Musimy poprawić dostępność zawodników w określonych sektorach, by te marginesy były jeszcze większe" - stwierdził Arteta.
Arsenal, który z 14 tytułami mistrza Anglii zajmuje trzecie miejsce w klasyfikacji wszech czasów, nigdy nie obronił trofeum Premier League, choć w latach 30. ubiegłego wieku sięgnął po trzy mistrzostwa z rzędu. Arteta podkreślił jednak, że ten sezon jest inny.

"Czuję się dobrze. Inaczej. Mam nadzieję, że lepiej. Jestem bardziej podekscytowany niż kiedykolwiek, bardziej głodny sukcesów niż kiedykolwiek... Nie mam wątpliwości, że nasi zawodnicy mają ogromną wolę walki. Teraz musimy to potwierdzać każdego dnia" - powiedział.
Trudne decyzje transferowe do podjęcia
Arteta przyznał, że Arsenal stara się wzmocnić defensywę, a media donoszą o porozumieniu z Aston Villą w sprawie transferu angielskiego środkowego obrońcy Ezriego Konsy za 51 milionów funtów.
"Gdy będziemy gotowi coś ogłosić, poinformujemy was" - dodał Hiszpan.
Arteta uciął też spekulacje łączące wszechstronnego Mylesa Lewis-Skelly'ego z odejściem z Arsenalu, zapewniając, że jest „w 100% pewien”, iż 19-latek pozostanie w klubie.
Szkoleniowiec przyznał jednak, że niektórzy zawodnicy mogą odejść, a w mediach pojawiają się spekulacje, że Gabriel Martinelli, Gabriel Jesus i Ethan Nwaneri mogą opuścić klub.
"To naprawdę, naprawdę trudny moment... ale trzeba się z nim zmierzyć z pełną szczerością i przejrzystością" - podkreślił. "Wszyscy wiemy, że wszystko ma swój początek i koniec. Gdy coś się kończy, naszym zadaniem i obowiązkiem jest zrobić to w najlepszy możliwy sposób, z szacunkiem i uznaniem dla zawodnika oraz relacji. Ale ostatecznie musimy podejmować trudne decyzje".
