Chiesa, który zdobył bramkę w Liverpoolu podczas wygranego 4:2 meczu sparingowego z Sunderlandem w Nashville w sobotę, w poprzednim sezonie wystąpił w 36 spotkaniach we wszystkich rozgrywkach, ale tylko pięć razy wyszedł w podstawowym składzie, mając trudności z wywalczeniem sobie miejsca w planach Slota.
28-latek był łączony z powrotem do Serie A po zakończeniu sezonu, ale podkreślił, że jego priorytetem jest współpraca z Iraolą, który objął zespół w czerwcu i walka o więcej szans na Anfield.
„Na początku każdego roku to zawsze nowy początek. Może tych nowych początków było już za dużo. Ale nie przejmuję się tym, staram się dać z siebie wszystko dla nowego trenera” - powiedział Chiesa dziennikarzom.
„W poprzednim sezonie u Arne Slota starałem się wypaść jak najlepiej. W zeszłym roku czułem się gotowy na większą rolę, ale ostatecznie to trener decydował, czy będę grał, czy nie”.
„Oczywiście chciałem grać więcej, ale tak już bywa. Trener miał swoją wizję, podejmował swoje decyzje, nie mam do tego żadnych zastrzeżeń. Taki jest futbol. W tym roku można powiedzieć, że zaczyna się nowy rozdział. Jest nowy trener i na tym muszę się skupić”.
Chiesa, który dołączył do Liverpoolu w 2024 roku i ma kontrakt ważny do 2028, w rozmowie z La Gazzetta dello Sport w czerwcu przyznał, że jeśli nie będzie miał regularnych występów, rozważy inne opcje.
Reprezentant Włoch zapewnił jednak, że pozostaje wierny Liverpoolowi i koncentruje się na grze pod wodzą Iraoli.
„W tej chwili jestem szczęśliwy tutaj, w Liverpoolu. Kocham ten klub, kibiców, wszystko” - podkreślił. „Robię wszystko, by dostać tutaj swoją szansę – a co będzie dalej, zobaczymy. Na ten moment myślę tylko o Liverpoolu”.
