Dustin Poirier poddał Michaela Chandlera po kapitalnej walce

Reklama
Reklama
Reklama
Więcej
Reklama
Reklama
Reklama

Dustin Poirier poddał Michaela Chandlera po kapitalnej walce

Dustin Poirier poddał Michaela Chandlera po kapitalnej walce
Dustin Poirier poddał Michaela Chandlera po kapitalnej walceProfimedia
Pojedynek w kategorii lekkiej był jednym z największych pojedynków gali UFC 281, na której Israel Adesanya broni swój tytuł w walce z Alexem Pereirą. Poprzedzający to starcie fenomenalny pojedynek Dustina Poiriera z Michalem Chandlerem rozbudził apetyty kibiców przed walką wieczoru.

Trzyrundowa walka przyniosła emocje już od pierwszych sekund. Te zdecydowanie lepiej zaczął Chandler, który atakował rywala potężnymi kopnięciami na tułów, po czym naruszył go również pięściami. Poirier zdawał się przeżywać ciężkie chwile, będąc obijanym przy klatce. Chandlera nie zniechęciło to jednak do zejścia do parteru, gdzie czuje się najlepiej. Gdy Poirierowi udało się wrócić z pojedynkiem do partetu, ostatnie sekundy pierwszej rundy przyniosły zupełnie inny obraz walki. 

To Poirier trafił potężnym uderzeniem swojego przeciwnika, który przez ostatnie kilkanaście sekund ledwo stał na własnych nogach, a raz poleciał na deski. To właśnie końcówka pierwszej rundy sprawiła, że większość ekspertów uznała tę rundę na koszyść Poiriera. Bez wątpienia była to jedna z lepszych rund otwierających walki UFC w tym roku.

Druga odsłona toczyła się w zdecydowanie innym tempie i okolicznościach. Wracający z zaświatów Chandler nie chciał ryzykować i zrobił to, co potrafi najlepiej - poszedł po obalenie rywala i przeleżał na nim ponad cztery minuty drugiej rundy. W ich trakcie obijał rywala i szukał poddania, ale nie wywalczył nic więcej niż zwycięstwo na kartach sędziowskich, co i tak było oczywiście sukcesem. 

Na trzecią rundę obaj wychodzili z założeniem, że żaden z nich jeszcze nie wygrał tego pojedynku i to właśnie w ostatnich pięciu minutach będą musieli dać z siebie wszystko i przekonać sędziów, że to oni zasłużyli na zwycięstwo. Identyczne były wówczas nawet kursy bukmacherskie prezentowane przed UFC na faworyta walki po dwóch rundach. 

Na ostatnim etapie walki Chandler ponownie szybko chciał przenieść walkę do parteru. Udało mu się wynieść w górę Poiriera, który jednak uwinął się przy próbie obalenia i zmienił pozycję, lądując na plecach Chandlera, co dla tego drugiego było najgorszą możliwą wiadomością. 

Znany ze swoich umiejętności pięściarskich i twardej szczęki Poirier świetnie czuje się bowiem także w jiu-jitsu. Będąc na plecach rywala kontrolował sytuację i szukał poddania, co ostatecznie mu się udało - po dwóch minutach trzeciej rundy skończył walkę przez duszenie. Amerykanin odkuł się więc po ostatniej porażce z Charlesem Oliveirą w walce o mistrzowski pas i ponownie przybliżył się do otrzymania szansy, by o niego zawalczyć.