Niedzielny mecz pomiędzy Olimpią a Cerro Porteno, czyli drużynami ze stolicy Asuncion, został przerwany po 29 minutach na polecenie sędziego.
Policja poinformowała, że grupa kibiców Cerro Porteno, która spóźniła się na stadion, a część z nich nie miała biletów, siłą wtargnęła na obiekt.
"Po wejściu na trybuny kibice zaczęli rzucać kamieniami oraz butelkami wypełnionymi wodą lub moczem" - powiedział na konferencji prasowej szef stołecznej policji Hector Fernandez.
Policjanci odpowiedzieli, używając gumowych kul i gazu łzawiącego, co zmusiło setki widzów do ucieczki na murawę. Nagrania telewizyjne pokazały, jak dym spowijał część trybun.
22-letni policjant doznał złamania nosa oraz innych obrażeń twarzy, które będą wymagały operacji – poinformował David Torales, dyrektor szpitala policyjnego Rigoberto Caballero.
Nagranie ataku na funkcjonariusza szybko rozprzestrzeniło się w mediach społecznościowych.
Służby bezpieczeństwa przekazały, że co najmniej sześciu policjantów zostało rannych.
Większość osób, które trafiły do szpitala, miała niegroźne obrażenia – podali medycy.
Mecz pomiędzy Olimpią, która prowadzi w paragwajskiej ekstraklasie tuż przed Cerro Porteno, odbywał się przy 40-tysięcznej publiczności.
Policja poinformowała, że pracuje nad "ustaleniem osób, które zainicjowały zamieszki, aby mogły zostać ukarane i objęte zakazem wstępu na przyszłe wydarzenia sportowe".
Paragwajska Federacja Piłkarska (APF) podkreśla, że drużyna musi oddać mecz walkowerem, jeśli jej kibice doprowadzą do przerwania spotkania.
Prezes Olimpii Rodrigo Nogues zapowiedział, że klub będzie się domagał przyznania trzech punktów przez komisję dyscyplinarną APF.
Z kolei prezes Cerro Porteno Blas Reguera stwierdził, że za bezpieczeństwo na stadionie odpowiadała Olimpia jako organizator meczu.
