Zawodnicy zapowiadali, że w pierwszym tygodniu Wimbledonu będą ograniczać swoje konferencje prasowe do piętnastu minut, rozszerzając w ten sposób podobny protest, który dotyczył obowiązków medialnych przed turniejem Roland Garros w maju.
Tenisiści twierdzą, że obecnie otrzymują jedynie 15 procent przychodów z turniejów wielkoszlemowych, domagając się podwyższenia tej kwoty do 22 procent. Wimbledon zwiększył pulę nagród o 20 procent, co zawodnicy określili jako "pozytywny krok naprzód".
Później, tuż przed rozpoczęciem wielkoszlemowego turnieju na trawie, wydali oświadczenie, w którym potwierdzili protest. Podkreślili, że "Wimbledon obecnie wypłaca zawodnikom nieco poniżej 15 procent przychodów jako nagrody pieniężne".
Jednak w dniu otwarcia turnieju ich przedstawiciele poinformowali, że "zawodnicy potwierdzili powrót do standardowych obowiązków medialnych podczas turnieju" po "konstruktywnych spotkaniach".

"Ta decyzja wynika z zobowiązania Wimbledonu do przedstawienia konkretnych propozycji... Jednak kluczowe kwestie pozostają nierozwiązane i zawodnicy dokładnie przeanalizują propozycje, gdy je otrzymają" - czytamy w oświadczeniu. "Dialog z Wimbledonem oraz pozostałymi turniejami wielkoszlemowymi będzie kontynuowany."
Szefowa All England Club Sally Bolton wyraziła ulgę, że protest nie będzie kontynuowany podczas turnieju. "Uważam, że to świetna wiadomość, że zarówno my, jak i zawodnicy możemy teraz skupić się wyłącznie na mistrzostwach i na tenisie" - powiedziała dziennikarzom.
"W miniony weekend odbyliśmy naprawdę owocne rozmowy, były bardzo pozytywne, w zasadzie potwierdziliśmy wcześniejsze ustalenia, czyli chęć dalszego prowadzenia konstruktywnego dialogu".
Triumfatorzy singla na Wimbledonie otrzymają 3,6 miliona funtów, co stanowi wzrost w porównaniu do 3 milionów funtów, które w 2025 roku zdobyli Iga Świątek i Sinner.
"Naprawdę mam nadzieję, że w końcu uda nam się usiąść do stołu i doprowadzić sprawę do końca, osiągając porozumienie, z którego wszyscy będą zadowoleni" - powiedziała w zeszłym tygodniu trzykrotna półfinalistka Sabalenka. "Mam nadzieję, że nigdy więcej nie będziemy musieli tego robić".
