Przejdź do głównej treści

Hurkacz znów górą w Montrealu, Tabilo nie mógł przejąć kontroli nad meczem

Hurkacz znów górą w Montrealu, Tabilo nie mógł przejąć kontroli nad meczem
Hurkacz znów górą w Montrealu, Tabilo nie mógł przejąć kontroli nad meczemChristopher Katsarov / Zuma Press / Profimedia

Druga runda w Montrealu nie przyniosła najpiękniejszego z meczów Huberta Hurkacza. Ani nie sypał przesadnie asami, ani nie prezentował się wybitnie w wymianach. Ale miał kontrolę do końca i zapracował na zwycięstwo 6:4, 7:6(4) z Alejandro Tabilo. W trzeciej rundzie zagra z Daniiłem Miedwiediewem lub Boticem van de Zandschulpem.

Choć obaj są z rocznika 1997 i doświadczeniem w rozgrywkach ATP mogliby obdzielić niejedną karierę, to Hubert Hurkacz (72. ATP) i Alejandro Tabilo (26. ATP) pierwszy raz spotkali się na korcie właśnie w drugiej rundzie w Montrealu. 

Sprawdź szczegóły meczu Hurkacz - Tabilo w Montrealu

Przewaga w dziesiątym gemie dała prowadzenie

Wrocławianin rozpoczął od piorunującego gema, ekspresowo obejmując prowadzenie. W trzecim zrobiło się znacznie trudniej, bowiem przyszło bronić dwa break pointy. Udało się, jednak przy trzecim taśma sprzyjała Tabilo i posłała piłkę Hurkacza na aut. Pierwsze przełamanie nie uskrzydliło Latynosa, dwa błędy podwójne pozwoliły Hubertowi szybko odrobić, a błyskotliwy gem serwisowy dał prowadzenie 3:2.

Większe problemy pojawiły się w siódmym gemie, w nim Wrocławianin musiał raz oddalić zagrożenie, były też dłuższe wymiany. Pozostało jednak prowadzenie Hurkacza, który nie pękł też w dziewiątym gemie, gdy musiał gonić od 0:30 i serwisem straty zniwelował. Miał więc 5:4 i zaskakująco lekko przyszło 40:0 przy returnie. Dwukrotnie Tabilo się obronił, jednak w trzeciej wymianie nie zmieścił piłki w korcie i Hurkacz wziął seta po 40 minutach.

Szybki powrót po słabym początku drugiego seta

Pierwszy set bez historii? Nic nie szkodzi, skoro zwycięski. Drugi za to zaczął się jak po grudzie. Świetny return Tabilo i problemy Polaka z długością swoich piłek oznaczał błyskawiczne przełamanie. Nie tylko Alejandro wyszedł na 2:0, ale też był o piłkę od break pointa na 3:0 w zaskakująco jednostronnym starcie drugiej partii.

Wrocławianin spokojnie się odbudował, jednak dopiero w ósmym gemie choćby zbliżył się do odrobienia strat. Wywarł presję i returnem wymusił błąd rywala. Przyszedł break point, a moment później wygrana wymiana i 4:4. Czołowy polski tenisista pewnie wypracował 5:4, lecz o powtórce z pierwszej partii nie było mowy – Tabilo serwisem nie pozwolił na nic.

Gdy jednak Polak zagwarantował sobie tie-break, Chilijczyk nieudanym skrótem dopuścił do piłki meczowej. I tę, i kolejną obronił, za to tie-break zaczął się po myśli Huberta: Polak posłał asa, rywal odpowiedział podwójnym. Ten błąd był jak kotwica, ciągnąc Tabilo w dół. Chilijczyk przegrał wymianę na 1-5. Gdy Alejandro odrobił część strat, Hubertowi zadrżała ręka. Drugim podaniem zaczął jednak budowanie punktu na wagę trzech piłek meczowych. Wystarczyły dwie – efektowny passing shot zamknął spotkanie, ku rozpaczy głośnych chilijskich kibiców.

Za to polscy mają się z czego cieszyć – Hubert Hurkacz jest już w trzeciej rundzie i będzie mógł ze spokojem obserwować, czy zagra z Daniiłem Miedwiediewem, czy z Boticem van de Zandschulpem.

Statystyki meczu Hurkacz - Tabilo w Montrealu
Statystyki meczu Hurkacz - Tabilo w MontrealuFlashscore
Wil jij jouw toestemming voor het tonen van reclames voor weddenschappen intrekken?
Ja, verander instellingen