Artur Jędrzejczyk nie jest już piłkarzem Legii Warszawa – poinformował o tym stołeczny klub. W wieku ponad 38 lat wysoki obrońca żegna się z klubem, w którym rozpoczynał dorosłą karierę. "Legionisto, Kapitanie, Legendo – dziękujemy" – napisał klub w pożegnalnym klipie, a kibice całkiem słusznie zaczęli sugerować, że piłkarza trzeba będzie jeszcze godnie pożegnać na boisku.
Dziś jego rynkowa wycena to „drobne”, niecałe 50 tys. euro z tendencją spadkową. Ale ta liczba nic nie mówi o wkładzie Artura Jędrzejczyka w budowę silnej Legii Warszawa. Gdy tylko zaczął regularnie w niej grać w 2010 roku, sięgnęła po Puchar Polski.
16 lat później „Jędza” odchodzi jako najbardziej utytułowany zawodnik w historii klubu. Świętował przy Łazienkowskiej sześć mistrzostw Polski, siedem Pucharów Polski i jeden Superpuchar, stając się najbardziej utytułowanym zawodnikiem Wojskowych. Rozegrał aż 419 meczów, co oznacza, że jedynie Lucjan Brychczy spędził w barwach Legii więcej czasu na boisku.
W dorosłej karierze Jędrzejczyk reprezentował tylko dwa kluby – Legię (choć był wypożyczany w pierwszych sezonach) i FK Krasnodar, z którego po transferze był zresztą jeszcze wypożyczony z powrotem do Warszawy. Od powrotu z Rosji na początku 2017 roku grał już wyłącznie dla Legii i reprezentacji Polski. W tej ostatniej przekroczył 40 występów, wchodząc do kadry na Euro 2016 i mundial 2018.
W sumie Jędrzejczyk spędził w Legii 17 sezonów, czyli całe pokolenie kibiców wychowało się, oglądając drużynę z nim w kadrze. Takich karier w jednym klubie dziś ze świecą szukać i Legii pewnie też długo nie trafi się kolejny taki piłkarz.

