Oba zespoły niedawno spotkały się w meczu ekstraklasy, który Kielczanie wygrali w Łodzi 2:1 po dwóch trafieniach Niemca Morgana Fassbendera.
Trener Korony Jacek Zieliński przestrzegł jednak ocenianiem sytuacji na podstawie historii. Choć seria zwycięstw z Widzewem wynosi już sześć meczów, to według niego przed środową potyczką nie ma większego znaczenia.
"Puchar Polski to zupełnie coś innego. Nowy mecz, nowe rozdanie. I tak też do tego podchodzimy" – zapowiedział Zieliński i dodał, że nastroje w ekipie są dobre, a zespół jest w niezłej dyspozycji, jednak jedzie na trudny teren.
Kielczanie nie kryją, że traktują Puchar Polski wyjątkowo poważnie, a celem jest walka o najwyższe laury.
"Mamy taką ambicję, takie marzenia, żeby dotrzeć w Pucharze Polski jak najdalej" – zadeklarował. Zastrzegł przy tym: "To nie jest tak, że powiemy sobie "już lecimy na Narodowy”. To trzeba sobie wywalczyć i podejść do tego z pełną pokorą".
Aby zagrać w finale 2 maja 2027 na stołecznym PGE Narodowym trzeba wyeliminować pięciu rywali, a już na wstępie Kielczanie trafili na wymagającego przeciwnika.
"Może to nawet lepiej wyjdzie, że jedziemy do mocnego zespołu. Wiadomo, że z tymi słabszymi drużynami trudniej się gra pod względem mentalnym i sportowym" – zaznaczył Mamla.
Wszystko wskazuje, że to on stanie w środę w bramce Korony, gdyż na co dzień podstawowym bramkarzem jest Xavier Dziekoński. Zieliński z uśmiechem zapowiedział, by kibice i dziennikarze szukali na godzinę przed meczem, ale Mamla potwierdził swoją gotowość do gry.
22-latek podkreślił, że mimo mniejszej liczby minut na boisku czuje stały progres, dzięki ciężkiej pracy indywidualnej oraz zajęciom z trenerem Marcinem Nawratem.
"Z każdym dniem się rozwijam i czuję się mocniejszy" – zapewnił Mamla i dodał, liczy też na dobre widowisko ze świetną atmosferą, jaka zawsze panuje na stadionie Widzewa.
Przygotowania do meczu utrudniają Koronie kontuzje. Zieliński potwierdził, że w Łodzi nie zagrają wciąż zmagający się z urazami Szwed Simon Gustafson, Dawid Błanik oraz Hubert Zwoźny.
Kibiców elektryzuje natomiast osoba ostatniego nabytku, 27-letniego czeskiego ofensywnego pomocnika Ondreja Lingra, który podpisał umowę do 2029 roku. Minione półtora roku spędził w Houston Dynamo w MLS, jest w pełnym treningu i fizycznie prezentuje się bardzo dobrze. Jego występ stoi jednak pod znakiem zapytania ze względu na procedury formalne.
"Jest przygotowany do gry, normalnie w trenuje, ale nadal nie mamy jego certyfikatu i to jest problem" – przyznał trener Korony.
Czech bez względu na decyzję pojedzie z drużyną do Łodzi, aby "zobaczyć wszystko z bliska”. Zieliński upatruje w nim uniwersalnego gracza, który jednak najlepiej czuje się na pozycji ofensywnego pomocnika bądź grającego jako cofnięty napastnik.
Środowe spotkanie w Łodzi rozpocznie się o godz. 20.30.
