W środowym półfinale stołeczny zespół pod wodzą włoskiego trenera Marco Legovicha zwyciężył obrońcę tytułu rumuński CSO Voluntari (87:80).
W ubiegłym sezonie Dziki zajęły trzecie miejsce w tych rozgrywkach, wygrywając w turnieju Final Four w Bratysławie z miejscowym Interem 80:78. Dziki to jedyna polska drużyna, która drugi raz z rzędu dotarła do finału rozgrywek europejskich.
Lider Dzików Landrius Horton został wybrany MVP (najlepszym graczem turnieju) i znalazł się także w pierwszej piątce obok kolegi z zespołu Tahlika Chaveza oraz Patricka Smitha Jr i Maxa Jonesa (obydwaj Manchester) oraz Khyri Thomas z MBC Weissenfels.
Koszykarze Dzików mieli kłopoty z zatrzymaniem rywali tylko na początku spotkania (przegrywali 9:18). Potem ich defensywa była coraz lepsza. W połowie drugiej kwarty doprowadzili do remisu 39:39 i w 16. minucie uzyskali prowadzenie 42:41.
Po 20 minutach prowadzili 60:51, a w trzeciej odsłonie ich przewaga wzrosła do 17 pkt (82:65). Oprócz skutecznych Hortona i Chaveza punktowali środkowy Łukasz Frąckiewicz i Rivaldo Soares, który sprytnie ustawiał się pod koszem, zbierał piłki i dobijał niecelne rzuty kolegów.
Dziki wygrały walkę pod tablicami 39:33 i miały aż 19 zbiórek w ataku. Zawodnicy z Warszawy grali szybko i z kontr zdobyli aż 20 pkt. Mieli też osiem przechwytów (rywale tylko trzy) i 16 asyst (Anglicy tylko osiem).
Trzecie miejsce zajęli gospodarze turnieju - koszykarze MBC Syntainics, którzy rozgromili obrońcę trofeum CSO Voluntari 96:72. Główną sędzią tego spotkania była Bogna Podkowińska z Bytomia, prowadząca także mecze w ekstraklasie kobiet i mężczyzn, sędzia FIBA.
