Przejdź do głównej treści

"Kultura hiszpańska" przypisywana Zidane’owi to pojęcie, które nie istnieje

Zinedine Zidane w 2020 roku
Zinedine Zidane w 2020 rokuIRH / SPAINDPPI / DPPI VIA AFP

Powtarza się to tak często, że niemal staje się prawdą. Zinedine Zidane ma "kulturę hiszpańską" futbolu, dzięki doświadczeniu jako piłkarz, a potem trener Realu Madryt. Jednak sprawa nie jest tak prosta, a nawet jest sprzeczna ze stereotypem.

Po trzech kolejnych porażkach z La Roja, Francja zamieniła Hiszpanię w futbolową obsesję. Dlatego, gdy Zinedine Zidane obejmuje ławkę trenerską Trójkolorowych, natychmiast pojawia się skojarzenie z "kulturą hiszpańską". Jako piłkarz i trener triumfował w Lidze Mistrzów i LaLiga, odnosząc sukcesy w barwach Realu Madryt. Jednak powiązanie z "kulturą hiszpańską" wcale nie jest takie oczywiste.

Gra pozycyjna – wyjątek od reguły

W powszechnej wyobraźni gra w stylu hiszpańskim to gra jak Barça pod wodzą Pepa Guardioli lub jak reprezentacja Luisa de la Fuente, czyli przede wszystkim oparta na grze pozycyjnej. Tymczasem taki styl jest w LaLiga rzadkością. W rzeczywistości jest wręcz marginalny, nawet w samej Barçy od czasu odejścia legendarnego katalońskiego trenera w 2012 roku.

Jednym z najlepszych współczesnych przykładów pokazujących różnorodność hiszpańskiej tożsamości jest Ernesto Valverde. Ten uznany szkoleniowiec (był nawet faworytem do zastąpienia de la Fuente w razie niepowodzenia na mundialu), "Txingurri" został zatrudniony przez Barçę jako następca Luisa Enrique. Choć pod koniec lat 80. Johan Cruyff wybrał go do wzmocnienia ataku Blaugrany, nie odnalazł się w Katalonii. Dlaczego? Bo Valverde to trener preferujący kontratak, co świetnie sprawdza się w Athletiku Bilbao czy Valencii, ale nie pasuje do stylu gry Barçy.

Filozofia Barçy, a przez to także La Roja, która zdobyła dwa mistrzostwa świata i dwa mistrzostwa Europy opierając się na bazie z Barcelony, nie jest typowo hiszpańska. Wciąż mocno zakorzeniona jest w micie "Furii", który narodził się po srebrnym medalu na igrzyskach olimpijskich w Antwerpii w 1920 roku.

Valencia, Villarreal, Real Sociedad, Athletic, Celta, Osasuna, Atletico, Getafe, Rayo Vallecano, Sevilla, Espanyol i wiele innych klubów w LaLiga: wszystkie te drużyny stawiają na grę z kontry, a nie na posiadanie piłki. Podobnie jest z Realem Madryt, który przejmuje inicjatywę tylko wtedy, gdy musi, bo jego siła tkwi przede wszystkim w szybkości na skrzydłach, która pozwala rozbijać blok rywala.

Kultura wyniku... jak u Deschampsa

Jeśli Zidane ma "kulturę hiszpańską", to na pewno nie jest to styl Barçy ani reprezentacji Hiszpanii (która zresztą w ostatnich dwóch latach ma nieco inną tożsamość niż drużyna Hansiego Flicka).

W pierwszych tygodniach 2016 roku jako trener Realu Madryt odsunął Casemiro od składu. Kluczowy zawodnik Rafy Beníteza, uznawany za zbyt defensywnego, stał się idealnym kozłem ofiarnym, by uzasadnić zwolnienie kastylijskiego szkoleniowca. Lokalna prasa i kibice domagali się Isco w wyjściowej jedenastce i Zidane spełnił te oczekiwania... ale szybko musiał zmierzyć się z boiskową rzeczywistością.

Miesiąc później Andaluzyjczyk usiadł na ławce, a jego miejsce zajął najpierw Matteo Kovacic. Następnie, po pierwszej porażce Zidane’a z Atletico pod koniec lutego (0:1), do składu wrócił... Casemiro. Powód był czysto pragmatyczny: przeciwko silnemu rywalowi drużyna była zbyt niezrównoważona. Krytykowany za Beníteza, Brazylijczyk stał się niezbędny, by wspierać Lukę Modricia i Toniego Kroosa. W ten sposób początkowa ambicja ofensywnej, swobodnej gry (często nierealistyczne marzenie w Madrycie) szybko ustąpiła miejsca bardziej "wynikowemu" podejściu, typowemu dla aspiracji Realu Madryt, który przede wszystkim chce zdobywać trofea, a niekoniecznie zachwycać stylem gry.

Obecnie w LaLiga jest mniej rodzimych trenerów niż kiedyś. Gdy Zidane odchodził ze stanowiska pod koniec sezonu 2020/2021, 15 z 20 trenerów w lidze było Hiszpanami. Teraz, pięć lat później, jest ich tylko 12. A za granicą, wśród modnych szkoleniowców niezwiązanych z Barçą, Unai Emery zawsze odrzucał określenie "tiki taka", podczas gdy Andoni Iraola reprezentuje swoistą mieszankę gry na posiadanie i przejścia, charakterystyczną dla kultury baskijskiej.

W rzeczywistości określenie "kultura hiszpańska" to bardzo ogólne pojęcie, które utrudnia zrozumienie taktycznej rzeczywistości LaLiga, sprzyja błędnym uogólnieniom i automatycznie wypacza oczekiwania wobec futbolu prezentowanego przez Zidane’a.

Piłka nożna

Wil jij jouw toestemming voor het tonen van reclames voor weddenschappen intrekken?
Ja, verander instellingen