Martinez pojawił się na boisku w 81. minucie półfinałowego starcia z Anglią przy niekorzystnym wyniku 0:1, ale w drugiej minucie doliczonego czasu gry jego strzał głową dał odwrócenie losów meczu na 2:1 i zapewnił awans.
"Mówiłem Alexisowi Mac Allisterowi, że strzelę gola. Na ławce powtórzyłem to też Facundo Medinie, przysięgam. Odkąd tata kupił mi pierwsze korki, marzyłem o tym, by zdobyć taką bramkę" - przyznał wzruszony napastnik.
Scenariusz bramkowy rozpoczął przed Martinezem w 55. minucie Gordon, ale pół godziny później przyszła pierwsza z dwóch asyst meczowych w wykonaniu Messiego, po której pięknym uderzeniem wyrównał Enzo Fernandez.
"Rywal przez sześćdziesiąt minut naciskał, ale po pierwszym golu zabrakło mu sił. Cofnął się głęboko, co nam odpowiadało. Ten zespół znów pokazał, że nigdy się nie poddaje. A teraz czeka nas kolejny finał" - powiedział Martinez, mistrz świata z 2022 roku.
Ten kolektyw trudno opisać słowami. To coś pięknego, mówi wzruszony Scaloni
Argentyńczycy pokonali Anglików w regulaminowym czasie gry po raz pierwszy od pięciu spotkań. Ostatni raz udało im się to w słynnym ćwierćfinale MŚ 1986, po którym sięgnęli po jeden z trzech tytułów. W nadchodzącej walce o złoto po raz pierwszy w historii zmierzą się aktualni mistrzowie Europy i Ameryki Południowej.
Anglia – Argentyna 1:2
TV Smart - Usługi telekomunikacyjne – Telewizja.
Pakiet Max miesiąc za 0 zł
