Spotkanie w Atlancie dość szybko zaczęło toczyć się zgodnie z przewidywanym scenariuszem. Drużyna Albionu odważnie ruszyła do przodu, atakując głównie skrzydłami, a "Albicelestes" nastawiali się na defensywę, nie przebierając w środkach, by zatrzymać rywali. Niemal za każdym razem, gdy piłkarze z Europy przyspieszali grę, w defensywie mistrzów świata robiło się gorąco, ale Anglikom brakowało pomysłu na wykończenie akcji.
Po 20 minutach w statystykach odnotowano aż osiem fauli, za to ani jednego strzału, co dobrze oddaje obraz gry. Co zadziwiające, sędzia długo nie wyciągał z kieszeni nawet żółtej kartki, choć regularnie na murawie dochodziło do awantur między obiema drużynami. Z tego powodu wściekły był Thomas Tuchel, który domagał się upomnienia dla przeciwników.
Kiedy już jednak arbiter postanowił ukarać zawodnika, padło na Eliota Andersona, który w bezpardonowy sposób zatrzymał mknącego Lionela Messiego. Jeszcze przed przerwą w tej kwestii był jednak "remis", gdyż za taktyczne przewinienie identyczne upomnienie otrzymał także Lisandro Martinez. W końcówce pierwszej połowy na strzał z dystansu zdecydował się Enzo Martinez, ale piłka przeleciała tuż obok "okienka" bramki strzeżonej przez Jordana Pickforda. Ostatecznie w pierwszej połowie ani jedna drużyna nie zdołała oddać celnego uderzenia.

Magiczne dotknięcia Messiego
Druga odsłona zapewniła już o wiele większe emocje. Tuż po zmianie stron zaatakował Julian Alvarez, jednak najpierw jego strzał z ostrego kąta obronił bramkarz, a dobitka trafiła w boczną siatkę. Ta sytuacja obudziła Anglików, którzy po chwili objęli prowadzenie.
W 55. minucie piłkę po nieudanej próbie wybicia przez Argentyńczyków przechwycił Morgan Rogers - skrzydłowy następnie posłał dośrodkowanie w pole karne, a tam Nahuela Molinę wyprzedził Anthony Gordon i sprytnie skierował futbolówkę do siatki, notując pierwsze trafienie na tym mundialu.
Zawodnicy Lionela Scaloniego ruszyli do odrabiania strat i po ponad dziesięciu minutach zyskali doskonałą okazję. Nico Gonzalez wyskoczył najwyżej w szesnastce, ale Pickford popisał się niebywałym refleksem i uratował drużynę przed stratą gola. Po chwili obrońcom urwał się Alexis Mac Allister, jednak strzał głową pomocnika odbił się jedynie od słupka.
Rozpoczęło się ostatnie dziesięć minut podstawowego czasu gry, a wraz z nim oblężenie bramki Anglików. "Albicelestes" próbowali różnych rozwiązań, początkowo brakowało im skuteczności, ale w końcu dopięli swego. W 85. minucie Fernandez przechwycił podanie od Messiego i potężnym uderzeniem sprzed pola karnego doprowadził do remisu.

Sędzia doliczył aż dziewięć minut. Wydawało się, że spotkanie zmierza do dogrywki, ale Argentyńczycy nie zamierzali czekać. Najpierw rywali postraszył Mac Allister, ponownie trafiając w słupek. Anglicy zlekceważyli jednak to ostrzeżenie i za moment byli już w szoku. W 93. minucie Messi posłał idealne dośrodkowanie w pole karne, gdzie czekał już Lautaro Martinez. Rezerwowy napastnik całkowicie zgubił defensorów i pewnym strzałem głową zapewnił Argentynie prowadzenie. Mistrzowie świata mimo szaleńczych ataków Albionu nie wypuścili już tego wyniku z rąk i po ostatnim gwizdku mogli cieszyć się z awansu do wielkiego finału mundialu 2026, w którym zmierzą się z Hiszpanią. Anglikom pozostała walką o brąz, w meczu o trzecie miejsca czeka na nich Francja.
TV Smart - Usługi telekomunikacyjne – Telewizja.
Pakiet Max miesiąc za 0 zł
