Sprawa Vondroušovej nadal dzieli środowisko tenisowe. Podczas gdy niektórzy uważają czteroletnią dyskwalifikację za nieproporcjonalnie surową, inni zwracają uwagę na konieczność przestrzegania zasad programu antydopingowego bez żadnych wyjątków. Właśnie między tymi dwoma punktami widzenia poruszał się w swoim podcaście "Served” były zwycięzca US Open, Roddick.
Były lider światowego rankingu stwierdził, że potrafi zrozumieć sytuację, w której znalazła się Czeszka. Powiedział również, jaką radę udzieliłby tenisistce w tej chwili. "Gdyby moja córka miała 26 lat i nie wiedziała, kto stoi za drzwiami, powiedziałbym jej, żeby nie otwierała” – stwierdził Amerykanin, reagując w ten sposób na obronę mistrzyni Wimbledonu.
Według wielu osób właśnie tak Vondroušová powinna była postąpić w tej sytuacji. Otworzyła jednak drzwi, zrobiła sobie zdjęcie z komisarz, a nawet podpisała protokół potwierdzający, że nie przekazała próbki.
Pochodząca z Sokolova tenisistka opublikowała następnie w kwietniu tego roku drugą wersję wydarzeń, w której tłumaczyła się lękiem i problemami ze zdrowiem psychicznym. Roddick natychmiast zwrócił jednak uwagę na zasadnicze pytanie, które jego zdaniem rodzi cała ta sprawa. "Rozumiem ją, ale problem polega na tym, że jeśli lęk przed tym, kto stoi za drzwiami, stanie się akceptowalnym usprawiedliwieniem, to jak w ogóle można wtedy kogokolwiek poddawać testom?” – zapytał.
Według legendarnego Amerykanina nie jest to prosta sprawa i rozumie on argumenty obu stron. Z jednej strony mamy bezpieczeństwo i osobiste obawy sportowca, z drugiej zaś potrzebę utrzymania sprawnego systemu antydopingowego. "Gdyby istniał taki wyjątek, byłaby to ogromna luka w systemie dla każdego, kto faktycznie stosowałby substancje zabronione” – kontynuował.
Roddick przyznał jednocześnie, że na razie nie chce formułować ostatecznej opinii. Docenił otwartą komunikację ze strony Międzynarodowej Agencji ds. Uczciwości w Tenisie (ITIA) i stwierdził, że przed ostateczną oceną chce zapoznać się ze wszystkimi dostępnymi informacjami.
Porównanie z Sinnerem
Mimo to zaskoczyła go surowość proponowanej kary. W tym kontekście wspomniał również o zeszłorocznej sprawie Jannika Sinnera, który po uzgodnieniu z organami antydopingowymi otrzymał znacznie krótszą dyskwalifikację. "Po zeszłorocznej sprawie Sinnera trzy miesiące dla niego i cztery lata w tym przypadku wydają się bardzo surową różnicą” – powiedział.
Na koniec nie ukrywał zaniepokojenia wysokością sankcji, która wykluczyłaby Vondroušovą z profesjonalnego tenisa aż do 2030 roku. Srebrna medalistka z Tokio straciłaby w ten sposób również szansę na udział w igrzyskach olimpijskich w Los Angeles. "To graniczy z końcem kariery. Cztery lata to praktycznie najwyższa kara, jaką można otrzymać za pierwsze wykroczenie. Taka kara jest w tenisie naprawdę wyjątkowa. To szaleństwo. Nie podoba mi się to” – podsumował były amerykański tenisista.
