Po zaledwie dwóch wygranych w pierwszym tegorocznym turnieju Ligi Narodów, Polacy przyjechali do Gliwic pod presją. Nie tylko własnej widowni, ale i z obowiązkiem punktowania, zwłaszcza przeciwko Belgom.
Sprawdź szczegóły meczu Polska – Belgia
0:1. Przyjmowali i bronili, ale nie atakowali
Reprezentanci Polski weszli w mecz ze sporymi problemami. Dopiero po ciasnym ataku Śliwki i asie Szalpuka udało nam się dogonić Belgów przy 5:5, jednak dwa zepsute ataki Nasevicha z rzędu spowodowały błyskawiczną zmianę u Nikoli Grbicia, który zastąpił go Bołądziem.
Polacy grali bardzo ofiarnie w przyjęciu i obronie, tyle że kompletnie nie mogli przebić się i punktować atakiem. Długo walka toczyła się na styku, natomiast Belgowie byli zdecydowanie skuteczniejsi w ataku i to pozwoliło im uciec na 16:14. Po zepsutym serwisie Lemańskiego było 18:15.
Widać było nerwy w grze Polaków, jednak po bloku Nowaka i asie serwisowym Sawickiego (19:18) to Belgowie poprosili o czas. Zdołali odzyskać dzięki temu równowagę, dlatego zablokowany atak Bołądzia na 21:19 wymusił przywołanie zawodników przez Nikoli Grbicia. Niestety, nierówna gra w ataku dała piłkę setową Belgom przy 24:20. Bołądź raz obronił nas kiwką, jednak Szalpuk na zagrywce przestrzelił i było po secie.
0:2. Problemy wydawały się przeszłością, ale wróciły
Po rozczarowaniu pierwszej partii, druga zaczęła się zdecydowanie lepiej. Gdy Szalpuk zatrzymał Reggersa, już przy 4:1 mieliśmy dwa udane bloki. Emanuele Zanini przerwał grę, ale po powrocie Belgowie dostali jeszcze dwa takie bloki. Jakub Nowak asem dał 8:3, lecz rywale błyskawicznie zaczęli odrabiać atakiem i przy prowadzeniu 9:8 Nikola Grbić wezwał zawodników.
Nie podziałało, widać było problem w rozegraniu i trener sięgnął po Firleja. To właśnie jego blok pozwolił przywrócić przewagę. Po udanym ataki i bloku na Reggersie w wykonaniu Śliwki Polacy mieli na tablicy 14:11. Firlej bardzo dobrze obsługiwał środkowych i atak tą drogą zyskał na znaczeniu.
Dopiero, gdy Jakubiszak został zablokowany (18:17), Nikola Grbić musiał udzielić zawodnikom kolejnych instrukcji. Niestety, aż cztery niewykorzystane ataki Polaków kosztowały styk 20:19. Rywale złapali wiatr w żagle i objęli prowadzenie. Gierżot zepsuł zagrywkę, a nasz autowy blok dał Belgom piłkę setową (22:24). Precyzyjny atak Fafchampsa zamknął seta.
1:2. Wytrzymali presję i wrócili do gry
Po dwóch setach statystycznie mecz był wyrównany… gdyby nie drastyczna dysproporcja w ataku na korzyść Czerwonych Smoków. Początek trzeciej partii pod tym względem wyglądał już lepiej, a po autowym ataku Fafchampsa trener Belgów przerwał grę. Wrócili nerwowi, Plaskie zepsuł atak, Bołądź złapał narożnik boiska i zrobiło się 11:4 dla Biało-Czerwonych.
Zanini znów zawołał zawodników i faktycznie zaczęli powoli odrabiać straty. Walcząca o każdą piłkę drużyna zdołała zniwelować deficyt do 4 pkt przy wyniku 20:16 dla Polski, jednak zepsuta zagrywka i potężny atak Poręby przybliżyły naszych do otwarcia konta w meczu. Partię zamknęły udane ataki Poręby i Śliwki.
2:2. Piach w belgijskie tryby i nerwy na finiszu
Choć wygrali 25:19 w trzecim secie, Polacy nie mieli jeszcze tej pewności, której oczekiwały trybuny w Gliwicach. Zwłaszcza w obliczu nieustępliwie grających Belgów. Po lepszym starcie naszego zespołu gonili wynik i blok D’Heera na Śliwca dał im prowadzenie 8:7.
Asy Nowaka i Bołądzia pomogły odwrócić proporcje, a przeciwnicy pomogli: nietrafione zagrywki, błąd ataku Plaskiego kosztujący go bolesny upadek i zmianę, a później skrót Poręby na zagrywce pozwoliły uciec na 17:13. Gdy uskrzydleni tumultem hali Polacy osiągnęli 19:14 po atakach Nowaka i Bołądzia, Zanini poprosił o czas.
Szukając punktów, regularnie uciekali się do gry na Reggersa. Strata wydawała się już nie do odrobienia, gdy swoje ataki kończyli Bołądź i Szalpuk (23:19), a jednak Reggers obijał polski blok i zniwelował stratę do trzech punktów, zmuszając Grbicia do pogadanki o jakości bloku. Śliwka zdobył po powrocie piłkę setową, tyle że Fafchamps na zagrywce i Reggers w ataku doszli Polaków, wymuszając walkę na przewagi. Dopiero atak Bołądzia i blok Szalpuka skończyły wojnę nerwów.
3:2. Thriller do końca
Pierwsze punkty w tie-breaku zdobył dla nas Nowak i choć zepsuł zagrywkę, to energia w drużynie była dobra. Szalpuk przywrócił atakiem prowadzenie, a następnie powiększył je do 4:2 dwoma atakami. U Belgów udane ataki mieszały się z błędami i po ataku Nowaka utrzymywaliśmy przewagę dwóch punktów (9:7).
Niestety dla Polaków, Reggers był opoką swojego zespołu – to on wyrównał na 10:10 atakiem, a kolejny punkt dołożył blokiem, wymuszając czas na Grbiciu. Dopiero atak Bołądzia po bloku zdjął z zagrywki Fafchampsa, Lemański w końcu zablokował Reggersa, a po heroicznej obronie z trudnej pozycji zaatakował na 13:12 Bołądź.
To wymusiło przerwę Zaniniego, jednak po powrocie Bołądź złapał narożnik boiska na 14:12. Belgowie obronili pierwszego meczbola, a Nikola Grbić przywołał zespół do siebie. Trzeba było dobrze przyjąć i rozegrać, a skończył atakiem po bloku Aleksander Śliwka, nie dając rywalom szansy na uratowanie odbitej piłki.
