To kolejna odsłona kryzysu zarządzania FIFA w ostatnich tygodniach. Zwolniony w poniedziałek Lamour wcześniej publicznie skrytykował Infantino za plan częściowej prywatyzacji najważniejszych imprez piłkarskich pod egidą światowej centrali, w tym mistrzostw świata. Nazwał go „projektem jednego człowieka” i zarzucił Infantino brak otwartości.
Po licznych protestach środowiska piłkarskiego projekt zawieszono, ale Lamour nie uratował posady.
"Fakt, że jego zwolnienie było skutkiem krytyki inicjatywy, która - nawet ty sam to przyznałeś - była błędem, wskazuje na poważne nieprawidłowości w profesjonalnej ocenie, standardach etycznych i umiejętnościach lidera" - napisał Csanyi w liście do Infantino, cytowanym przez „Bloomberga”.
"Kevin wykonywał swoje obowiązki zgodnie z normami profesjonalnymi i etycznymi, był wysoce kompetentnym działaczem i przyczynił się do poprawy transparentności w działaniach organizacji" - dodał szef Węgierskiej Federacji Piłkarskiej.
Unia Europejskich Związków Piłkarskich (UEFA), a także konfederacje CONCACAF (Ameryka Północna, Środkowa i Karaiby) oraz AFC (Azja) wydały oświadczenia wspólnie ze wszystkimi federacjami członkowskimi, w których sprzeciwiły się projektowi częściowej prywatyzacji turniejów.
Oficjalnie FIFA nie wycofała się z tego projektu, a jedynie przeprosiła za niewłaściwy sposób jego realizacji.
Kolejne wybory na prezydenta FIFA zaplanowane są na marzec 2027 roku. Infantino zamierza ubiegać się o czwartą, ostatnią kadencję i ważą się losy ewentualnych kontrkandydatów.
