Przejdź do głównej treści

Asysta Puchacza podtrzymuje nadzieje Sabahu na debiut w Lidze Mistrzów

Zaktualizowany
Asysta Puchacza podtrzymuje nadzieje Sabahu na debiut w Lidze Mistrzów
Asysta Puchacza podtrzymuje nadzieje Sabahu na debiut w Lidze MistrzówSabah FC

Tymoteusz Puchacz świętował czwartą asystę w kwalifikacjach do Ligi Mistrzów i był zdecydowanie najlepszym zawodnikiem azerskiego Sabahu w pierwszym meczu rundy play-off kwalifikacji. Polak utrzymał swój klub w grze - przegrana 1:2 z Hapoelem oznacza, że w Baku do odrobienia jest tylko jedna bramka.

Azerski Sabah z Tymoteuszem Puchaczem w składzie swoją drogę do Ligi Mistrzów zaczynał „od spodu”, czyli od walki z The New Saints w pierwszej rundzie kwalifikacji Ligi Mistrzów. Po drodze pokonali fiński KuPS i duński AGF Aarhus, dlatego Hapoel Beer Szewa – nawet po eliminacji Crvenej zvezdy – nie wydawał się rywalem poza zasięgiem.

Sprawdź szczegóły meczu Hapoel - Sabah

A skoro przy zasięgu jesteśmy, to tym popisał się już po pięciu minutach właśnie Puchacz: pomocnik stanął z piłką na swojej lewej flance, przyjrzał się i wstrzelił stojącą piłkę idealnie na głowę Veljko Simicia, który otworzył wynik na bukaresztańskim stadionie Rapidu, gdzie Hapoel pełnił rolę gospodarza.

Sabah postawił więc bardzo istotny krok w kierunku debiutu w Lidze Mistrzów, wbrew przebiegowi gry. Piłkarze Hapoelu wyraźnie przeważali w rozgrywaniu piłki, na co azerski zespół wydawał się w pełni przygotowany.

Nawet przekraczające 70 proc. posiadanie piłki nie zdawało się na nic, bowiem defensywnie mistrzowie Azerbejdżanu zatrzymywali niemal wszystko jeszcze przed linią pola karnego. Mało tego, to goście w ataku byli groźniejsi, gdy już do sytuacji dochodziło.

Ta tendencja utrzymywała się do 43. minuty, gdy Hapoelowi pomogło nieco szczęście. Pedro Amador strzelał, Steve Solvet przypadkiem wyblokował przed bramką, tyle że piłkę odbił wprost na nogę Jovana Easta. Ten dopchnął futbolówkę za linię i do szatni obie drużyny schodziły z remisem.

Tymoteusz Puchacz - wybrane liczby za mecz Hapoel - Sabah
Tymoteusz Puchacz - wybrane liczby za mecz Hapoel - SabahFlashscore

Mistrzowie Izraela wrócili zdeterminowani, by objąć prowadzenie i spotkanie stało się jeszcze bardziej jednostronne. Oddech dla Sabahu przyszedł dopiero w 59. minucie, gdy Orphe Mbina wyrwał się z indywidualną kontrą i uderzył z dystansu obok bramki.

Wyswobodzeni z uścisku, piłkarze z Azerbejdżanu byli o włos od ponownego prowadzenia za sprawą tego samego strzelca w 62. minucie. Mbina uderzał głową po kolejnej świetnej wrzutce Puchacza, ale gola nie było – Marciano w bramce błysnął piękną paradą.

Bez drugiej asysty, Puchacz zaliczył jeszcze udział przy golu w 79. minucie, tyle że nie pod tą bramką. Winy Polaka w tym nie ma, ale właśnie on próbował wybijać piłkę z bramki, gdy głową pokonał go po rzucie rożnym Igor Zlatanović. Niestrudzony do końca doliczonego czasu - choć wyraźnie zmęczony - Puchacz dotrwał do końca wraz z resztą drużyny, choć w 89. minucie byli o włos od straty trzeciej bramki.

Wynik 1:2 w Bukareszcie jest całkiem niezły z perspektywy Sabahu. Faworyzowani Izraelczycy co prawda nie powinni mieć problemu z klimatemw Baku, ale to Sabah jako jedyny w tym dwumeczu będzie cieszyć się z przewagi własnego boiska. Gdy do stolicy Azerbejdżanu przyjechał Aarhus, wrócił kompletnie rozbity. Niezależnie od wyniku dwumeczu, cztery asysty w jednej kampanii pucharowej to życiowy wynik Puchacza, a przecież Sabah ma już gwarancję gry w fazie ligowej UEFA - pytanie tylko o poziom rozgrywek.

Statystyki meczu Hapoel - Sabah
Statystyki meczu Hapoel - SabahFlashscore
Wil jij jouw toestemming voor het tonen van reclames voor weddenschappen intrekken?
Ja, verander instellingen