Real wykorzystał poważne błędy rywala przy wyprowadzaniu piłki. W 14. minucie pomylił się Yann Bisseck, a Kylian Mbappe otworzył wynik spotkania. Chwilę później Martinez dryblował tuż przed własną bramką, Federico Valverde odebrał mu piłkę i wbił ją się do siatki.
"Po takiej pomyłce trudno wrócić do gry, ale Josepowi się to udało i kilkukrotnie nas uratował. Cieszę się z jego reakcji" - podkreślił Chivu w telewizyjnym wywiadzie, wspominając kilka wręcz cudownych interwencji hiszpańskiego bramkarza w dalszej części meczu.
"Musimy tak dalej grać, być odporni i radzić sobie z trudnościami, które pojawią się w trakcie sezonu" - dodał były obrońca.
Mourinho pokonał zespół, który w 2010 roku poprowadził do triumfu w tych rozgrywkach, a Real wygrał z Interem w Lidze Mistrzów już piąty raz z rzędu. Słynny portugalski trener nie uważa niepewności Nerazzurrich przy wyprowadzaniu piłki za przypadek.
"Przede wszystkim chcę pochwalić swoich zawodników, bo dużo pracujemy nad pressingiem na treningach. Gol Valverde to efekt ciężkiej pracy, a mogliśmy zdobyć więcej bramek w podobnych sytuacjach" - powiedział Mourinho. "To był szalony mecz. Spokojnie mogło się skończyć 7:6" - dodał.
Po drugiej stronie kilkoma świetnymi interwencjami popisał się także Thibaut Courtois, który we wtorek został ósmym bramkarzem ze 100 występami w Lidze Mistrzów. Puścił gola dopiero w 77. minucie po strzale Carlosa Augusta.
"Oczywiście, że chcieliśmy zdobyć trzy punkty, ale wyjeżdżamy z niezasłużoną porażką. Przed nami jeszcze siedem spotkań fazy ligowej. Mamy najwyższe ambicje, będziemy się rozwijać" - zapewnił Chivu.
Inter za miesiąc w kolejnej kolejce podejmie Club Brugge. Real czeka kolejny włoski rywal – w Rzymie zmierzy się z miejscowym AS Roma.
