Espanyol - Real Madryt (sobota, 21:30)
Espanyol, potencjalny kandydat do spadku z LaLiga, będzie chciał w sobotę na stadionie RCDE zaskoczyć kibiców i zatrzymać Real Madryt, dla którego będzie to pierwszy mecz w tym sezonie.
"Periquitos" wygrali swój pierwszy mecz ligowy z Levante, przedłużając passę bez porażki na własnym boisku do trzech spotkań. "Los Blancos" pokonali Espanyol na wyjeździe w zeszłym sezonie, a dublet zanotował Vinicius Junior.
Real Madryt w poprzedniej kampanii mógł liczyć także na Kyliana Mbappe, który strzelił 25 bramek i zajął pierwsze miejsce w klasyfikacji strzelców ligi. Obaj gwiazdorzy zdążyli już wypocząć po mundialu, a moim zdaniem Vinicius powtórzy swój wyczyn sprzed roku i co najmniej dwoma golami zapewni Realowi zwycięski start rozgrywek.
Frosinone - Juventus (niedziela, 18:30)
W swoim pierwszym meczu od zapewnienia sobie awansu do Serie A Frosinone rozpocznie sezon w najwyższej klasie rozgrywkowej od domowego spotkania z Juventusem na stadionie Stadio Benito Stirpe.
W poprzednim spotkaniu obu drużyn w Serie A Juventus triumfował 3:2 na stadionie Allianz Stadium w lutym 2024 roku. Dusan Vlahović, który jest już zawodnikiem Besiktaus, poprowadził wówczas "Bianconerich" do zwycięstwa, strzelając dwa gole. Bramkę zdobył również Daniele Rugani. Dla Frosinone trafili Walid Cheddira i Marco Brescianini.

W tym sezonie w ataku Juve powinien rządzić Randal Kolo Muani i być może wracający do formy Arkadiusz Milik. Wszystko wskazuje też na to, że jeszcze większą odpowiedzialność za wyniki weźmie jednak Kenan Yildiz, najlepszy strzelec drużyny z poprzedniego sezonu. Moim zdaniem to jego dublet zapewni Juventusowi wygraną.
Iga Świątek – Jessica Pegula (sobota, 21:00)
W sobotnim półfinale w Cincinnati Iga Świątek zmierzy się z Jessiką Pegulą. Polka ma obecnie serię dziesięciu wygranych meczów z rzędu łącznie i wydaje się faworytką meczu z Amerykanką. Była liderka rankingu WTA świetnie czuje się w Cincy, gdzie triumfowała rok temu, a w 2023 roku przegrała w meczu o tytuł z Coco Gauff.

Świątek straciła w drodze do półfinału jednego, a Pegula dwa sety. Dużo bardziej wypoczęta powinna być też Iga, która w ćwierćfinale spędziła na korcie 30 minut, a jej rywalka ponad dwie godziny. Bilans bezpośrednich meczów też jest korzystny dla naszej rodaczki, która wygrała do tej pory 7 z 12 rozegranych pojedynków. Moim zdaniem Polka pójdzie za ciosem i zagra w drugim finale z rzędu.
Pogoń Szczecin – Wisła Kraków (niedziela, 20:15)
W niedzielę w Szczecinie powinniśmy oglądać bardzo ciekawe i otwarte spotkanie, w którym zmierzą się Pogoń z Wisłą Kraków. Obie drużyny do tej pory zgromadziły po 6 punktów, ale beniaminek ma rozegrany mecz więcej. Podopieczni Mariusza Jopa są na razie jednym z najbardziej ofensywnych zespołów w lidze. Oddali najwięcej strzałów i strzelają średnio dwa gole na mecz.
Pogoń również dobrze radzi sobie w ofensywie, bo ma na koncie 5 goli w 3 spotkaniach i wygrała dwa ostatnie mecze. Portowcy lepiej radzą sobie jednak, jeśli chodzi o grę obronną, bo stracili tylko dwie bramki. Wisła jednak w każdym meczu tego sezonu przynajmniej raz pokonywała bramkarza rywali. Moim zdaniem ta seria zostanie podtrzymana i goście strzelą minimum jednego gola, ale gospodarze też chociaż raz zmuszą Marcela Łubika do wyciągnięcia piłki z siatki.
