Przejdź do głównej treści

Sobota z Ekstraklasą: Piast odbiera punkty Legii w przerwanym meczu, sześć goli we Wrocławiu

Zaktualizowany
Sobota z Ekstraklasą:
Sobota z Ekstraklasą:PAP/Art Service

Sobotnie zmagania piątej kolejki PKO BP Ekstraklasy rozpoczęły się w Kielcach, gdzie Korona po zaciętej rywalizacji zremisowała z Motorem Lublin 1:1. W kolejnym starciu Piast Gliwice w przerwanym na godzinę starciu podzielił się punktami z Legią Warszawa. Wieczorem Śląsk Wrocław w szalonym meczu także zremisował z Widzewem Łódź.

Śląsk Wrocław - Widzew Łódź (3:3)

Mecz zaczął się od fatalnego błędu gości. Najpierw stracili piłkę na własnej połowie, a później Malaly Dembele został podcięty przez Przemysława Wiśniewskiego, kiedy wychodził sam na sam z bramkarzem Widzewa. Arbiter sprawdził jeszcze całą sytuację i ukarał środkowego obrońcę przyjezdnych czerwoną kartką.

Kilka minut później to Wrocławianie podarowali prezent rywalom. Grzegorz Tomasiewicz w niegroźnej sytuacji stracił piłkę przed polem karnym, Widzew wyprowadził szybki atak i Karol Niemczycki zdołał odbić pierwszy strzał, ale wobec dobitki Mario Garcii był bezradny.

Wrocławianie grali bardzo nerwowo i parę chwil po stracie gola ponownie popełnili fatalny błąd w defensywie. W idealnej sytuacji miał szanse znaleźć się Karol Świderski, ale bramkarz Śląska okazał się szybszy i wybił piłkę.

W kolejnych fragmentach optyczną przewagę mieli gospodarze, ale nic z tego nie wynikało. Wrocławianie byli przy piłce, byli pod polem karnym rywali i bili głową w mur. Goście dobrze zagęszczali pole gry, ofiarnie blokowali strzały, ale też szukali szans w kontratakach.

Jeden z takich wypadów przyniósł drugiego gola i ponownie duży udział mieli w tym sami gospodarze. Łodzianie nie byli w przewadze, nie była to szybka akcja, a mimo wszystko Świderski zdołał spod końcowej linii dograć do Frana Alvareza, a ten przy biernej postawie defensywy Śląska umieścił piłkę w siatce.

Zdenerwowany trener gospodarzy Ante Simundza jeszcze przed przerwa dokonał pierwszej zmiany, za Jorge Yriarte wszedł Eniss Shabani. Obraz gry wyglądał nadal tak samo – Śląsk atakował, a Widzew skupiał się na obronie i czynił to na tyle skutecznie, że gospodarze do przerwy nie oddali ani jednego celnego strzału.

Po zmianie stron Śląsk mocniej ruszył do przodu i już po dwóch minutach zmniejszył straty. Po rzucie rożnym w zamieszaniu w polu karnym Sebastian Bergier trafił Steve’a Kapuadiego na linii bramkowej piłką i ta wpadła do siatki.

Kiedy wydawało się, że Śląsk łapie rytm i kwestią czasu będzie kolejny gol, cios wyprowadzili goście. I ponownie swój udział mieli defensorzy Śląska, którzy najpierw patrzyli jak Garcia dobiega do końcowej linii i dogrywa do niepilnowanego Angela Baeny.

Wrocławianie nadal atakowali, ale wyraźnie brakowało już im impetu z początku drugiej połowy. Można było odnieść wrażenie, że losy meczu są rozstrzygnięte. I być może tak też myśleli goście, bo zupełnie odpuścili krycie po rozegraniu rzutu rożnego przez Śląsk i niepilnowany Przemysław Banaszak strzałem głową zmniejszył straty gospodarzy do gola.

Śląsk ruszył do ataku i doprowadził do remisu, ale sędziowie dopatrzyli się pozycji spalonej. Kilka chwil później nie było już wątpliwości. Po świetnym dośrodkowaniu Piotra Samca-Talara szczupakiem uderzył Eniss Shabani i było 3:3.

Momentum
MomentumFlashscore

Ostatnie minuty były bardzo nerwowe. Śląsk próbował nadal atakował, ale Widzew też chciał wykorzystać słabo spisującą się w sobotę defensywę rywali. Goli już więcej nie było i tym samym obie ekipy pozostają niepokonane – Śląsk u siebie, a Widzew na wyjeździe.

 

Piast Gliwice - Legia Warszawa (1:1)

Obie drużyny zaczęły sezon w zupełnie innym stylu. Legia po 4 meczach miała na koncie 10 punktów i była liderem tabeli, natomiast Piast przegrał 3 z 4 spotkań i znajduje się w strefie spadkowej. Obaj trenerzy dokonali zmian w składach względem poprzedniej kolejki – Papszun jednej, Myśliwiec aż czterech. 

Legia od pierwszego gwizdka zyskała przewagę i już na samym początku mogła wykorzystać słabe zachowanie obrońców i bramkarza po wrzucie piłki z autu w pole karne, ale ostatecznie po zamieszaniu w polu bramkowym, futbolówkę z linii wybił Emmanuel Twumasi

Chwilę później świetną okazję miał Piast, a dokładnie Leandro Sanca, ale dobrze interweniował Otto Hindrich. Goście wyszli na prowadzenie w 7. minucie, kiedy znowu wrzut z aut od Augustyniaka powędrował w pole karne, a to podanie na gola głową zamienił Łukasz Zjawiński, dla którego było to już trzecie trafienie w sezonie.   

Po stracie gola odważniej ruszyli gospodarze, ale próby Sanki i Fikaja były zablokowane. Tempo gry zdecydowanie spadło w kolejnych kilkunastu minutach i brakowało dogodnych okazji do strzelania gola. Do przerwy wynik nie uległ zmianie. 

Goście ruszyli do ataku od początku drugiej części gry, ale ani Zjawiński, ani Wszołek, nie zdołali trafić do siatki pilnowanej przez Grila. Natomiast w kolejnych minutach groźniejszy był Piast, który tworzył akcje, najbliżej gola był w 60. minucie, ale w zamieszaniu w polu karnym nie zdołał trafić do siatki. 

W 69. minucie sędzia zarządził przerwę w grze z powodu reanimacji jednego z kibiców na trybunach. Po długim oczekiwaniu Bartosz Frankowski w 77. minucie przerwał mecz i nakazał drużynom zejść do szatni. 

Momentum
MomentumFlashscore

Po ponad godzinie oczekiwania organizatorzy poinformowali, że kibic, który zasłabł na trybunach, został przetransportowany przez zespół medyczny do szpitala, a rywalizacja zostanie wznowiona. Wydawało się, że Legia ma wszystko pod kontrolą i po prostu utrzyma minimalne prowadzenie. Jednak w jednej z ostatnich akcji spotkania po strzale Leandro Sanki niefortunną interwencją piłkę do własnej siatki głową skierował Rafał Augustyniak i starcie zakończyło się remisem.

Korona Kielce - Motor Lublin (1:1)

Obie drużyny przystąpiły do meczu z zamiarem nawiązania do wygranych w poprzedniej kolejce, ale zdecydowanie odważniej od pierwszych minut do ataku ruszyli gospodarze. Początkowo ich strzały trafiały przede wszystkim w obrońców, ale w 19. minucie w końcu udało im się otworzyć wynik spotkania. Mariusz Stępiński wygrał pojedynek z Bartoszem Bereszyńskim w polu karnym i efektownym uderzeniem głową zapewnił drużynie prowadzenie, zdobywając jednocześnie drugą bramkę w tym sezonie.

Goście natychmiast ruszyli do odrabiania strat i udało im się to tuż przed upływem pół godziny rywalizacji. Tym razem w równie imponujący sposób do "główki" złożył się Karol Czubak i doprowadził do wyrównania. W tej sytuacji wicekróla strzelców poprzedniego sezony krył... Stępiński. Dla Czubaka to z kolei trzeci gol w tej kampanii.

Drugą odsłonę znów lepiej rozpoczęli zawodnicy Jacka Zielińskiego. Obrona Motoru skutecznie zablokowała jednak strzały Patrika Hellebranda i Ariela Mosóra, a potężne uderzenie Martina Remacle'a sprzed pola karnego trafiło w poprzeczkę.

Momentum
MomentumFlashscore

Końcówka starcia była już bardziej wyrównana, jednak ofensywom obu zespołów zdecydowanie brakowało precyzji. Spotkanie zakończyło się więc remisem, dzięki czemu obie ekipy wciąż mają tę samą liczbę punktów. W korzystniejszym położeniu jest jednak Korona, która rozegrała o jeden mecz mniej.

Piłka nożna

Wil jij jouw toestemming voor het tonen van reclames voor weddenschappen intrekken?
Ja, verander instellingen