Eintracht błyskawicznie otworzył wynik w swoim 33. meczu Bundesligi w tym sezonie, zaskakując będących bez formy gospodarzy golem już w drugiej minucie. Mahmoud Dahoud zdołał utrzymać piłkę przy linii pola karnego, po czym odegrał do Cana Uzuna, który precyzyjnym strzałem po długim słupku trafił do siatki.
Awans nad Freiburgiem na bezcenne (dające Ligę Konferencji) 7. miejsce w "tabeli na żywo" okazał się jednak krótkotrwały. Niewykorzystane okazje Marcela Sabitzera i Samuele Inácio okazały się jedynie ostrzeżeniem przed zwrotem akcji w końcówce pierwszej połowy na korzyść Borussii Dortmund.
Gospodarze, grający już tylko o prestiż drugiego miejsca, wyrównali po akcji Juliana Ryersona, którego płaskie dośrodkowanie z prawej strony zostało zamknięte przez Serhou Guirassy’ego przy bliższym słupku i skierowane w okienko bramki Michaela Zetterera. Kilka minut później, już w doliczonym czasie pierwszej połowy, Maximilian Beier odnalazł niepilnowanego Nico Schlotterbecka w zatłoczonym polu karnym, a środkowy obrońca płaskim strzałem umieścił piłkę przy dalszym słupku.
Po przerwie Frankfurt prezentował się lepiej, choć Farès Chaïbi był na minimalnym spalonym, gdy pokonywał Gregora Kobela. Jednak wszelkie nadzieje na odrobienie strat zostały rozwiane, gdy Beier ponownie dośrodkował z lewej strony, a Inácio zdobył swoją pierwszą bramkę dla Borussii Dortmund, dobijając z bliska obok Zetterera. Ten gol miał szczególną symbolikę jako potencjalny początek nowej ery dla Die Schwarzgelben, bo niedługo później Julian Brandt po raz ostatni zszedł z murawy Westfalenstadionu jako piłkarz Borussii Dortmund.
Wydawało się, że gospodarze spokojnie dowiozą zwycięstwo, ale w końcówce Ansgar Knauff wyłożył piłkę rezerwowemu Jonathanowi Burkardtowi, który zdobył bramkę kontaktową. Goście nie zdołali jednak już odpowiedzieć.
Borussia Dortmund, mimo ostatnich problemów z formą, ostatecznie przypieczętowała tytuł „najlepszych z reszty” w Bundeslidze, przekraczając granicę 70 punktów po raz drugi w ciągu siedmiu sezonów. Sytuacja drużyny Alberta Riery jest bardzo trudna, bo zwycięstwo Freiburga w niedzielę przekreśli jej szanse na udział w europejskich pucharach po raz szósty z rzędu.

