Początek spotkania przebiegał zgodnie z przewidywaniami, obie drużyny unikały ryzyka, skupiając się na defensywie. Sygnał do ataku po kwadransie dał Arkadiusz Pyrka, jednak obrońca rywali w ostatniej chwili zatrzymał jego podanie ze skraju pola karnego. Następnie w poprzeczkę trafił Joel Chima Fujita, z kolei po drugiej stronie boiska po błyskawicznym kontrataku Nikola Vasilj zatrzymał w sytuacji sam na sam Adama Daghima.
Umiejętnościami wkrótce wykazał się także Kamil Grabara, broniąc płaskie uderzenie Connora Metcalfe'a. Tuż po chwili jego drużyna objęła prowadzenie, kiedy Konstantinos Koulierakis wyprzedził bramkarza po rzucie rożnym i celną główką wykorzystał dośrodkowanie Christiana Eriksena. Przed przerwą doskonałą szansę na wyrównanie zmarnował jeszcze Andreas Hountondji, który źle trafił w piłkę tuż przed bramką, a polski golkiper spokojnie złapał piłkę w dłonie.
Trener gospodarzy po przerwie posłał na murawę Abdoulie Ceesay'a, a ten odwdzięczył się golem wyrównującym, zdobywając niemal identyczną bramkę, co rywale. Radość miejscowych kibiców nie trwała jednak długo, gdyż tuż po godzinie gry trafienie samobójcze zanotował świetnie spisujący się do tego momentu Vasilj. Po chwili sędzia podyktował rzut karnym po zagraniu ręką Tomoi Ando, jednak Eriksen uderzył w poprzeczkę.

Piłkarze St. Pauli nie wykorzystali jednak tej szansy. W 80. minucie Dzenan Pejcinović ustalił wynik spotkania na 3:1 i zapewnił swojej drużynie baraże o pozostanie w Bundeslidze. Jednocześnie wygrana Wilków sprawiła, że zespół z Hamburga spadł na ostatnie miejsce i stracił szanse na utrzymanie, dołączając także do innego spadkowicza Heidenheim.
