Jego wpływ na zespół szedł w parze z trofeami. Luis Diaz zdobył już Bundesligę, Puchar Niemiec oraz dwukrotnie Superpuchar Niemiec. Cztery trofea podsumowują etap, w którym drużyna prezentowała regularność, a on sam potrafił odpowiedzieć na potrzeby Bayernu, gdy konieczna była decydująca akcja.

Wyróżniający się gracz Bundesligi
W rozgrywkach ligowych Díaz nie ograniczał się tylko do statystyk. Kolumbijczyk zdobywał dublety, zanotował hat-tricka i zaliczył dwie asysty w meczu, w którym Bawarczycy zapewnili sobie matematycznie mistrzostwo Niemiec. Był także kluczowy w Pucharze Niemiec, gdzie strzelał gole w trakcie turnieju i asystował w finale.
Jego obecność była widoczna również w Superpucharze Niemiec. Díaz trafił do siatki w finale i ponownie udowodnił, że nie boi się najważniejszych momentów. Jego liczby nabierają jeszcze większego znaczenia, bo wiele z jego goli i asyst miało miejsce w meczach decydujących o trofeach lub kluczowych dla przebiegu sezonu.

Liga Mistrzów UEFA ostatecznie potwierdziła jego międzynarodową klasę. Po golach i asystach w fazie grupowej, Lucho trafił przeciwko PSG i był kluczowy w 1/8 finału z Atalantą, gdzie ponownie zanotował gola i asystę. Jego szybkość i agresja w atakowaniu wolnych przestrzeni stały się jedną z głównych broni ofensywnych Bayernu.
Najważniejszy moment jego europejskiej przygody przypadł na starcie z Realem Madryt. Díaz strzelił gola zarówno w pierwszym, jak i rewanżowym meczu ćwierćfinału, pojawiając się na listach strzelców w obu spotkaniach jednej z najtrudniejszych rywalizacji na kontynencie. Niezależnie od wyniku drużyny, Kolumbijczyk udowodnił, że potrafi wziąć odpowiedzialność w starciu z każdym rywalem.
Dzięki liczbom, trofeom i wpływowi na grę, Luis Díaz zasłużył na porównania do Francka Ribéry’ego. By zbliżyć się do dorobku Francuza, musi utrzymać ten poziom przez kilka kolejnych sezonów, ale jego początek jest znakomity: 46 udziałów przy golach, cztery tytuły i decydujące występy w zaledwie 53 meczach. Bayern szukał skrzydłowego, który może zdefiniować całą epokę i wygląda na to, że znalazł go właśnie w Kolumbijczyku.
