Poprzednie 34 ligowe występy Dukli i Baníka sprawiły, że oba zespoły z dorobkiem 26 punktów musiały w ostatniej kolejce stoczyć bezpośredni pojedynek o miejsce w barażu o utrzymanie. Przegrany zespół czekał niechlubny spadek do niższej ligi.
Na aktualną formę nie mógł liczyć żaden z rywali. Atut własnego boiska miała drużyna z Pragi, ale w ostatnich 10 kolejkach wygrała tam tylko raz. Naprzeciw siebie stanęły zespoły z największą liczbą bezbramkowych spotkań. Obie drużyny nie zdobyły bramki w aż 17 meczach, co jest ich historycznym rekordem bez trafienia w jednym sezonie.
Jako pierwsi w stolicy trafili goście, gdy w 36. minucie do własnej bramki skierował piłkę po dośrodkowaniu Plavšicia Pourzitidis. W doliczonym czasie pierwszej połowy przewaga Ostravy mogła być jeszcze większa, ale Gning zmarnował stuprocentową okazję i z bliska trafił w poprzeczkę.
Drugi gol meczu? Drugi samobójczy. To stwierdzenie było aktualne od 57. minuty po niefortunnej główce gospodarza Traoré. Pech Dukli trwał do samego końca, bo w 74. minucie padł już trzeci samobójczy gol, tym razem przy nazwisku Penxy.
Po zwycięstwie z unikalnym scenariuszem bramkowym Ostrava zapewniła sobie miejsce w barażu o utrzymanie w najwyższej lidze. Dukla zapewne jeszcze długo będzie dochodzić do siebie po takim spadku. W kluczowym meczu nie zdobyła ani jednej bramki i potwierdziła, że z 23 strzelonymi golami ma najsłabszą ofensywę w lidze.
