Slavia prowadziła 3:2 w końcówce lokalnych derbów i od obrony tytułu dzieliły ją niespełna cztery minuty. Zamiast świętowania klub liczy jednak straty finansowe i, przede wszystkim, wizerunkowe. Tuż przed końcem doliczonego czasu na murawę wbiegło kilkuset kibiców ze świecami dymnymi, a sędzia Karel Roucek musiał przerwać mecz z powodu ich wybryków.
Ponieważ tłum gospodarzy fizycznie zaatakował trzech piłkarzy Sparty (Jakuba Surovcika, Matyasa Vojtę i Jakuba Martinca), Roucek po kilku minutach przerwy definitywnie zakończył spotkanie.
To właśnie starcie kibiców z zawodnikami Sparty było kluczowe dla decyzji komisji dyscyplinarnej. "Wydarzenia, do których doszło pod koniec sobotniego meczu pomiędzy Slavią Praga a Spartą Praga, Komisja Dyscyplinarna LFA uznaje za jeden z najpoważniejszych i najbardziej godnych potępienia momentów w historii czeskiej ligi piłkarskiej. Ich skala, intensywność i sam charakter są tym boleśniejsze, że mają miejsce w czasie, gdy czeska piłka zawodowa od lat stara się budować środowisko bezpieczne, kulturalne i godne dla wszystkich uczestników" - powiedział przewodniczący Komisji Dyscyplinarnej Jiri Matzner.
Rekordowa wysokość kar dla Slavii oraz walkower były spodziewane ze względu na powagę przewinienia. Takiego rozstrzygnięcia spodziewała się także sama Slavia. "Jesteśmy gotowi z pokorą przyjąć karę za zdradę zaufania. Nie będziemy się odwoływać. Poinformujemy komisję, że zamierzamy uczynić z Edenu najbezpieczniejszy stadion w kraju" - zapowiedział przed posiedzeniem przewodniczący zarządu klubu z Vrsovic Jaroslav Tvrdik. Grzywnę w wysokości 600 tysięcy koron (24 tysiące euro) za wybryki kibiców będzie musiała zapłacić także Sparta.
Sama Slavia już w niedzielę zareagowała na zachowanie swoich kibiców. Do odwołania zamknęła trybunę Północną, z której na boisko wtargnęła większość osób, a kibica, który zaatakował bramkarza Surovcika, ukarała dożywotnim zakazem wstępu na stadion.
Można spodziewać się kolejnych kar. "Dotychczas praktyka była taka, że respektowaliśmy domniemanie niewinności, teraz jednak zmieniamy podejście i w związku z sobotnim meczem będziemy działać według domniemania winy. Mamy wyraźne nagrania i widzimy, kto pozostał na trybunie Północnej. Ci, którzy zostali na miejscach, to według mnie kibice Slavii, reszta to chuligani. Kto nie udowodni, że został na trybunie, ten już na nią nie wróci" - powiedział Tvrdik w programie TIKI-TAKA telewizji Oneplay Sport.
W niezależnej czeskiej lidze mecz został rozstrzygnięty walkowerem z powodu niewłaściwego zachowania kibiców dopiero po raz drugi. Po raz pierwszy miało to miejsce w maju 2003 roku, również w spotkaniu Sparty. Wtedy na stadionie Bohemians 1905 mecz nie został dokończony po ataku kibica gospodarzy na asystenta sędziego.
Dla Slavii jednak doświadczenie z walkowerem nie jest niczym nowym. W 2011 roku kibice Slavii doprowadzili do przedwczesnego zakończenia półfinału czeskiego pucharu i późniejszego walkowera po tym, jak w przerwie zaatakowali zarząd, któremu zarzucali problemy finansowe klubu.
Dzięki walkowerowi 3:0 Sparta zmniejszyła stratę do prowadzącej Slavii do pięciu punktów. Już dziś wieczorem może zredukować ją do zaledwie dwóch "oczek". W jednym z kluczowych meczów sezonu u siebie podejmie Viktorię Pilzno.
