Kandydaci marzeń: Arne Slot, Oliver Glasner, Walid Regragui
Nie ma wątpliwości, że Arne Slot to pierwsze nazwisko, które przychodzi na myśl fanom Feyenoordu. Slot to najbardziej utytułowany trener klubu w XXI wieku – zdobył mistrzostwo, Puchar Holandii, Superpuchar i dotarł do europejskiego finału podczas pracy w Rotterdamie. Były szkoleniowiec Liverpoolu pozostaje jednak kandydatem marzeń, bo menedżer z tytułem Premier League będzie łakomym kąskiem nie tylko w Holandii.
Podobnie jest z Oliverem Glasnerem, którego nazwisko przewija się w holenderskich mediach, ale najpewniej wybierze większą ligę i lepsze zarobki. Mówi się, że Milan bardzo ceni Glasnera, który w tym sezonie wygrał Ligę Konferencji z Crystal Palace. Austriak na ławce Feyenoordu to na razie tylko marzenie.
Czytaj także: Robin van Persie zwolniony z Feyenoordu
Skoro już mowa o marzeniach, czemu nie wyobrazić sobie, że Feyenoord poprowadzi Walid Regragui? Były selekcjoner Maroka poprowadził Lwy Atlasu do półfinału Mistrzostw Świata FIFA 2022, czyniąc z Maroka pierwszą afrykańską drużynę, która dotarła do tego etapu turnieju.
Regragui odszedł z marokańskiej federacji w marcu, jako główny powód podając zmęczenie. Wygrał 36 z 49 meczów jako selekcjoner, więc z pewnością zasługuje na uwagę Dévy'ego Rigaux i Roberta Eenhoorna.

Realni kandydaci: Dick Schreuder, Jon Dahl Tomasson
Wśród bardziej realnych opcji Dick Schreuder wyróżnia się najbardziej. Schreuder poprowadził NEC Nijmegen do pierwszego w historii awansu do Ligi Mistrzów UEFA, kończąc sezon na trzecim miejscu – najlepszym w dziejach klubu. Schreuder przegrał finał Pucharu Holandii z AZ Alkmaar, ale w sezonie 2025/26 zamienił NEC w prawdziwą futbolową maszynę.
Pod wodzą Schreudera NEC prezentował efektowny, ofensywny styl gry, niemal przypominający rock'n'rollowy futbol Jürgena Kloppa w Liverpoolu. Sam Schreuder zapewnia, że "na sto procent" zostaje w Nijmegen, ale gdy Feyenoord zapuka do drzwi, kto wie, czy nie spakuje walizek i nie ruszy do Rotterdamu?

Doskonale zna klub, zna miasto, jest wolny... czemu nie Jon Dahl Tomasson? 49-letni Duńczyk był częścią słynnej drużyny Feyenoordu, która sięgnęła po Puchar UEFA w sezonie 2001/02, a w barwach rotterdamskiego klubu rozegrał aż 208 spotkań – najwięcej w swojej karierze. Strzelił w nich 93 gole, więc nie ma wątpliwości, że jest postacią bardzo lubianą w Rotterdamie.
Jako trener Tomasson zdobył dwa z rzędu mistrzostwa Szwecji z Malmö w latach 2020 i 2021, po czym sam zdecydował się odejść. Później nie odniósł sukcesów ani z Blackburn Rovers, ani ze szwedzką kadrą, a obecnie mieszka w Holandii. Jego syn, Luca, gra nawet w Feyenoordzie, podobnie jak syn Robina van Persiego, Shaquille... To ryzyko, ale warte rozważenia.
Czarne konie: Will Still, Paul Simonis, Sandro Wagner
Możliwe, że Rigaux zechce wykorzystać swoje belgijskie kontakty. W takim przypadku Will Still mógłby podjąć wyzwanie w Rotterdamie. Wszyscy pamiętamy Stilla z pracy w Stade Reims i RC Lens, choć sam pewnie wolałby, by nie wspominano jego przygody z Southampton. Still ma dopiero 33 lata, jest uznawany za wielki talent i mógłby współpracować z innym młodym, ambitnym Belgiem – Rigaux.
Oprócz Stilla, wolny pozostaje także Paul Simonis. STrafił do Wolfsburga z dużymi nadziejami po tym, jak poprowadził Go Ahead Eagles do triumfu w Pucharze Holandii w 2025 roku, ale w Niemczech kompletnie mu nie wyszło i teraz szuka szansy na odbudowę. Ile jeszcze ma kredytu zaufania w Holandii? To się okaże, ale jest młody i już zdobywał trofea z holenderskim klubem. Poza tym łatwo będzie go przekonać do pracy w Feyenoordzie.

Pozostając blisko domu, Sandro Wagner również może zainteresować Feyenoord. Wagner przez dwa lata pracował w niemieckiej federacji – najpierw jako asystent Hannesa Wolfa przy kadrze U20, a potem jako asystent Juliana Nagelsmanna w pierwszej reprezentacji. Samodzielnie poprowadził z sukcesami Unterhaching w 2023 roku, ale niedawno został zwolniony przez FC Augsburg. To nowoczesny trener z doświadczeniem u Nagelsmanna – ciekawa opcja, choć raczej jako czarny koń.

