Szwedzki selekcjoner Janne Andersson odchodzi po rozczarowujących kwalifikacjach do Euro

Reklama
Reklama
Reklama
Więcej
Reklama
Reklama
Reklama

Szwedzki selekcjoner Janne Andersson odchodzi po rozczarowujących kwalifikacjach do Euro

Belgia i Szwecja zmierzyły się w poniedziałkowy wieczór
Belgia i Szwecja zmierzyły się w poniedziałkowy wieczór Reuters
Selekcjoner reprezentacji Szwecji, Janne Andersson, zmierza w kierunku odejścia po tym, jak nadzieje jego drużyny na zakwalifikowanie się do Euro 2024 zakończyły się w poniedziałek po zwycięstwie Austrii.

Austria wygrywając 1:0 z Azerbejdżanem zapewniła sobie miejsce w przyszłorocznych finałach w Niemczech i zamknęła drzwi do turnieju Szwecji.

Szwedzki Związek Piłki Nożnej oświadczył 2 października, że rządy Anderssona dobiegną końca, jeśli Szwecja odpadnie z turnieju, a rzut karny Marcela Sabitzera w drugiej połowie, który dał Austrii awans do grupy F z Belgią, przypieczętował jego los, zanim Szwecja rozpoczęła mecz z Belgami. Spotkanie zostało przerwane z powodu ataku terrorystycznego w Brukseli.

Andersson pozostanie na stanowisku selekcjonera na dwa pozostałe listopadowe mecze kwalifikacyjne Szwecji - na wyjeździe z Azerbejdżanem i u siebie z Estonią, ale wie, że jego los został już przesądzony.

Mianowany na miejsce Erika Hamrena (66), którego zależność od Zlatana Ibrahimovicia (42) i rozproszone wypowiedzi na temat "błyszczenia" przyczyniły się do jego upadku w 2016 roku, Andersson przyszedł jako rozsądny człowiek futbolu. Początkowo wyniki były dobre, ale to nie trwało długo.

Andersson jest jednym z ostatnich szwedzkich trenerów, którzy byli pod silnym wpływem Anglików Boba Houghtona i Roya Hodgsona, których styl "back-to-basics" w Szwecji w połowie lat 70. szybko stał się częścią piłkarskiego DNA tego kraju.

Przybycie Anderssona zbiegło się w czasie z początkową międzynarodową emeryturą Ibrahimovicia, a czas był idealny - trener wolał skupić się na organizowaniu kolektywu bardziej niż na dostosowywaniu się do jednostki i początkowo drużyna rozwijała się.

Wielki sukces

Mistrzostwa Świata 2018 pokazały błyskotliwość organizacyjną Anderssona i jego niechęć do podejmowania ryzyka - zespół był niesamowicie solidny, ale biorąc pod uwagę, że nie był zbyt chętny do angażowania graczy do przodu, był ograniczony w ataku.

Niemniej jednak dotarł do ćwierćfinału, w którym został wyeliminowany przez Anglię prowadzoną przez Roya Hodgsona, a ponowne połączenie Janne ze wszystkim, co dobre w szwedzkiej piłce nożnej, zostało okrzyknięte wielkim sukcesem.

Jednak czynnik dobrego samopoczucia zniknął i choć Szwedzi zajęli pierwsze miejsce w swojej grupie na turnieju Euro 2020 (wygrywając m.in. 3:2 z Polską), który odbył się rok później niż planowano, ich ponury styl nie przyciągał wielu fanów. Następnie drużyna odpadła w 1/8 finału z Ukrainą.

Później Szwedzi spadli na niższe szczeble Ligi Narodów i przegapili mistrzostwa świata w 2022 roku, zajmując odpowiednio drugie i trzecie miejsce w turniejach w 1958 i 1994 roku, ponieważ trenerzy przeciwnych zespołów (m.in. Czesław Michniewicz w barażach) z regularnie znajdowali dziury w łatwych do odczytania planach Anderssona.

Podczas gdy reszta świata eksperymentowała z fałszywymi dziewiątkami, wahadłowymi i złożonymi systemami pressingu, szwedzki styl wydawał się staromodny i prymitywny, a kiedy Andersson majstrował przy swojej taktyce, często było to za mało i za późno.

Nie pomagali mu kluczowi gracze, zwłaszcza w środku pola i obronie, którzy starzeli się i odchodzili z drużyny w nieodpowiednich momentach.

Andersson pozostawi po sobie drużynę najeżoną talentami w ataku, takimi jak Alexander IsakDejan Kulusevski i Anthony Elanga, ale bardzo brakuje mu twardych obrońców i pomocników, na których zbudowano nowoczesną historię szwedzkiego futbolu.

Jest daleki od zakończenia kariery, a jego wrodzona przyzwoitość i niezrównane zdolności organizacyjne bez wątpienia sprawią, że będzie kuszony zarówno przez kluby, jak i reprezentacje narodowe.

Ale dla człowieka, który opisał zarządzanie Szwecją jako pracę, którą z radością wykonywałby przez całe życie, niewiele więcej będzie w stanie równać się z jego siedmioletnim stażem na stanowisku selekcjonera ukochanej reprezentacji.