OPINIA: Wisła, jak Robin Hood, rozdaje punkty potrzebującym. Dokąd zmierza ten projekt?

Reklama
Reklama
Reklama
Więcej
Reklama
Reklama
Reklama

OPINIA: Wisła, jak Robin Hood, rozdaje punkty potrzebującym. Dokąd zmierza ten projekt?

Pod wodzą Radosława Sobolewskiego Wisła Kraków wygrała 5 z 14 meczów w sezonie 2023/24
Pod wodzą Radosława Sobolewskiego Wisła Kraków wygrała 5 z 14 meczów w sezonie 2023/24Profimedia
Wisła Kraków po raz kolejny w tym sezonie nie zdołała strzelić gola przed własną publicznością, co za tym idzie, nie wygrała meczu z zespołem, który jest pogrążony w ogromnym kryzysie i przed tym starciem znajdował się w strefie spadkowej. Czy projekt Radosława Sobolewskiego ma jeszcze szansę powodzenia?

Wahania formy i nastrojów kibiców. Wisła rozdaje punkty najgorszym zespołom ligi

Ten sezon w wykonaniu Wisły Kraków jest wręcz niebywale nielogiczny. Drużyna Radosława Sobolewskiego potrafi gromić rywali, jak zrobiła to z Arką Gdynia (5:1), Zniczem Pruszków (6:2) czy Motorem Lublin (4:1), a innym razem nie potrafi strzelić gola Stali Rzeszów (0:0) albo jak to miało miejsce w piątek Zagłębiu Sosnowiec (0:0), drużynom, które w tym sezonie nastawione są na utrzymanie w lidze. 

Gdy wydawało się, że wszystko zmierza już w dobrym kierunku, bo Wisła wygrała po raz pierwszy w sezonie dwa mecze z rzędu 6:2 ze Zniczem Pruszków, a następnie 4:1 z Resovią, przyszły dwa niewytłumaczalne spotkania. Biała Gwiazda mierzyła się na wyjeździe z Podbeskidziem, który na 36 możliwych do zdobycia punktów miał 9. Wydawało się, że trzy punkty przyjdą lekką ręką, tak się nie stało. Wisła otworzyła wynik, ale za moment był już remis, następnie czerwona kartka Kacpra Dudy i ostatecznie porażka 1:2. 

Mecz z Zagłębiem Sosnowiec miał udowodnić, że poprzedni mecz był wypadkiem przy pracy, wszak sytuacja tego zespołu jest wręcz tragiczna. Sosnowiczanie mieli na koncie 10 oczek z 39 możliwych do zdobycia, notowali serię pięciu meczów bez zwycięstwa w lidze i znajdowali się praktycznie na dnie tabeli. Wygrali 2 mecze, zanotowali 4 remisy i mieli 7 porażek. Wisła Kraków przed własną publicznością powinna się w teorii po takim rywalu przejechać, ale tak się nie stało. Kolejny remis 0:0 i zawód kibiców, którzy ponownie w liczbie kilkunastu tysięcy dopingowali swój ukochany klub. Wcześniej u siebie Biała Gwiazda nie potrafiła też wygrać z najsłabszą drużyną ligi Chrobrym Głogów (1:1). 

Łącznie w meczach ze Stalą Rzeszów (u siebie), Chrobrym Głogów (u siebie), Zagłębiem Sosnowiec (u siebie), Podbeskidziem (na wyjeździe), Resovią (u siebie) i Zniczem Pruszków (u siebie), Wisła zdobyła 9 na 18 możliwych punktów z drużynami, które zajmują miejsca 13-18 w ligowej tabeli. Warte uwagi jest to, że 5 z 6 meczów zagrała przed własną publicznością. Kompromitacja. 

Czy leci z nimi pilot? 

Wyniki jak na taki klub, który 13 razy był mistrzem Polski, są fatalne. Wisła wygrała zaledwie 5 z 14 meczów w lidze, gdzie personalnie ma kadrę na czołowe miejsca. Przy najgorszym scenariuszu Biała Gwiazda po zakończeniu trwającej kolejki może znajdować się nawet na 10. miejscu. 

Czy w klubie widzą problem? Wydaje się, że nie. Jarosław Królewski w programie "Przegląd Ligowy" przed meczem stwierdził "Jestem dość wybredny, jeśli chodzi o wybór ludzi, z którymi współpracuję, to fakt, że pracuję z Radosławem Sobolewskim, oznacza, że on intelektualnie i kompetencyjnie dźwiga tę relację i z tego jestem zadowolony". 

Co z tego, że trener dźwiga relację z prezesem klubu, skoro nie potrafi dźwignąć zespołu w meczach z najsłabszymi drużynami w lidze? Kibicom raczej nie zależy na tym, żeby trener radził sobie z charakterem prezesa, a żeby potrafił reagować na boiskowe wydarzenia, a z tym jest ostatnio mizernie. Jarosław Królewski idzie w zaparte i wierzy w projekt Radosława Sobolewskiego, ale czy to jest dobra droga? 

Dziwna pomeczowa konferencja Sobolewskiego jeszcze bardziej wpłynęła na odczucia kibiców

Swoje na konferencji prasowej dołożył również sam trener Radosław Sobolewski. "Kibice są sfrustrowani, ale myślę, że nie tylko tym półroczem. Ostatnie lata były dość ciężkie w Wiśle, staramy się pewne rzeczy odbudowywać i mnóstwo pracy jest zrobionej. Natomiast nie ma tej kropki na i, czyli awansu. Chociaż tu jeszcze nie jest nic zaprzepaszczone i szans jeszcze nikt nie stracił, żeby awansować. Ja ze swojej strony będę walczył niesamowicie mocno. Być może te niepochlebne głosy z trybun jeszcze bardziej mnie nakręcą" – przekazał szkoleniowiec Białej Gwiazdy. 

Jak się do tego odnieść? Sobolewski, śladem Jerzego Brzęczka, tworzy oblężoną twierdzę. Z jego słów wynika, że sytuacja w Wiśle jest dobra, nie ma sobie nic do zarzucenia poza tym, że piłkarze nie trafiają do bramki. Sprawa awansu oczywiście jest otwarta, ale Biała Gwiazda z taką kadrą powinna znajdować się w tym momencie minimum w TOP 4, a krąży gdzieś w środku stawki, traci punkty u siebie z przeciętnymi zespołami, punkty, które będą kluczowe na koniec sezonu, o czym przecież się już przekonał Sobolewski w zeszłym sezonie, gdzie zabrakło ich na jesieni do bezpośredniego awansu.

Trener za wszelką cenę chce udowodnić, jak silny ma charakter i że nie ruszają go słowa z trybun, ale nie chce widzieć tego, dlaczego takie słowa padają. Wydaje się, że Sobolewski pogubił się we wszystkim i traci kontrolę nad rzeczywistością. Bardzo szkoda, bo takim zachowaniem psuje legendę, którą budował w tym klubie przez lata. 

"Nie wiem, na jakiej podstawie są też pewne oceny mojej osoby. To jest dla mnie dziwna sytuacja. Okej, za wyniki krytyka spada na mnie zasłużona i tutaj ją przyjmuję. Muszę zrobić wszystko, żeby sam wynik się zmienił, nie styl, nie gra, nie sposób rozgrywania piłki czy inne rzeczy związane z taktyką. Ktoś chce mi zabrać rzecz, na której się znam najlepiej – czyli taktykę. Ktoś mi odbiera takie rzeczy, to naprawdę czasami boli. Będę dalej pracował i myślę, że przełamie wraz z chłopakami" – przekazał Radosław Sobolewski. 

Tutaj trener stwierdził, że styl gry, taktyka, wszystko się zgadza, tylko nie idą za tym wyniki, więc jednak coś się nie zgadza. Sobolewski powiedział, że najlepiej zna się na taktyce oraz to, że boli go, gdy ktoś to podważa. Tylko czy utrzymywanie się przez 3/4 meczu przy piłce, gdzie większość tego czasu to rozgrywanie od boku do boku i to w każdym meczu jest dobre? Trener, który zna się na taktyce, potrafi dopasować ją do przeciwnika, z którym w danym momencie się mierzy. Nie na każdą drużyną taka taktyka jest odpowiednia. Sposób gry Wisły Kraków został rozczytany przez inne zespoły. Drużyny, które znajdują się w dole tabeli, nie wychodzą na wymianę ciosów z Białą Gwiazdą. Wpuszczają ją na swoją połowę i umiejętnie wygaszają jej zapał przed polem karnym. Wtedy Wisła musi ratować się dośrodkowaniami w pole karne lub liczyć na przebłysk indywidualnych umiejętności któregoś z graczy. 

Moim zdaniem tutaj wychodzi właśnie problem z przygotowaniem taktyki na mecz, co jest kontrą do stwierdzenia Radosława Sobolewskiego. Biała Gwiazda nie ma planu na konkretnego przeciwnika, zawsze stara się grać tak samo, co nie może w dłuższej perspektywie przynieść jej korzyści, bo każdy trener wie, jak zagra Wisła. Jedynym zespołem, z dołu tabeli, który chciał grać w piłkę przeciwko drużynie z Krakowa, był Znicz Pruszków i przegrał 2:6. Inne zespoły już nie pójdą ich śladem, więc przydałoby się w tej taktyce coś zmienić. 

Trener Sobolewski nie potrafił przez kilka spotkań z Puszczą Niepołomice w tamtym sezonie znaleźć odpowiedniej taktyki na tego przeciwnika, co zakończyło się porażką koszmarną w barażach. Cały czas starał się grać tak samo, wierny swojemu stylowi. Kosztowało to Wisłę wiele, bo została na kolejny sezon na zapleczu Ekstraklasy. Teraz wciąż utrzymuje, że będzie szedł tą drogą, która już raz zabrała szansę na powrót. 

Co dalej? Czy ten projekt ma przyszłość?

Na Wisłę Kraków momentami patrzy się przyjemnie, widać, że w tej kadrze jest potencjał na dobre wyniki, zwłaszcza na drugim poziomie rozgrywkowym, ale ten potencjał jest systematycznie zabijany przez trenera, który nie rozwija ich taktycznie, gra cały czas w ten sam sposób, często źle reaguje zmianami na boiskowe wydarzenia oraz tworzy aurę, że wszyscy naokoło się na niego uwzięli, a przecież on chce dobrze. Takim podejściem Wisła Kraków nie ruszy z miejsca, w którym się obecnie znajduje, a jedynie może się w nim na stałe urządzić.

Kibice mają dość, wierzą, że z nowym trenerem ta drużyna jest w stanie grać lepiej. Białej Gwieździe potrzeba impulsu i doświadczonego szkoleniowca. Wydaje się, że z Radosławem Sobolewskim tylko traci czas, mimo przebłysków w kilku meczach. Nie można mu odebrać tego, że zmienił sposób gry zespołu, ale na dłuższą metę potrzeba kogoś, kto jest w stanie odpowiednio zarządzać meczem i szukać nowych rozwiązań pod konkretne spotkanie. Tego Sobolewskiemu zdecydowanie brakuje. 

W ankiecie na platformie X ponad 90% kibiców Wisły wskazało, że chce zwolnienia trenera. Udział na ten moment wzięło blisko 2 tysiące osób.