Daleki od poziomu, który prezentował przez większą część swojej kariery, 34-letni Dani Carvajal zdołał jeszcze zaliczyć asystę w swoim ostatnim meczu w barwach Los Blancos.
Pożegnał się z Realem Madryt ze łzami w oczach. Był transparent z podziękowaniami, szpaler, zwycięstwo, a na zakończenie wieczoru kapitan "Królewskich" zatrzymał się, by skierować kilka słów do kibiców na trybunach stadionu.
"Jestem bardzo wzruszony tym wyjątkowym pożegnaniem. Przede wszystkim chcę podziękować naszemu prezesowi, panu Florentino. To on sprowadził mnie z powrotem z Niemiec, dzięki niemu wygraliśmy wiele rzeczy. 24 godziny po poważnej kontuzji kolana na tej samej stronie boiska nie zawahał się przedłużyć ze mną kontraktu, więc dziękuję z całego serca. Chciałem też podziękować wszystkim moim kolegom z drużyny. Tym obecnym – nie mieliśmy dwóch łatwych sezonów, ale znów będziemy wygrywać, jesteśmy Realem Madryt i trzeba się podnosić, jak mówi nasza historia".
"Na koniec dziękuję wam wszystkim, jesteście wspaniali, od mojego pierwszego dnia aż do dziś nieśliście nas na swoich barkach. Tego, co się przeżywa na tym stadionie, nie da się opisać, to trzeba poczuć. Wspieraliście mnie od dnia, w którym tu przyszedłem. Widząc to pożegnanie, czuję dumę, że jestem madridistą. Dziękuję za niemożliwe remontady, za to, że byliście w dobrych i złych chwilach. Są kariery piłkarzy, które mierzy się sukcesami. Ale są też takie, które definiuje liczba osób, które je zapamiętają. Mam tylko nadzieję, że gdy będziecie mnie wspominać, zrobicie to z dumą i pewnością, że dałem z siebie wszystko dla tej koszulki" – powiedział obrońca po ostatnim meczu w Realu.
