Levante – Getafe 1:0
Od 2012 roku Levante nie przegrało u siebie z Getafe i także tym razem rozpoczęło spotkanie bardzo aktywnie. Już w szóstej minucie poprzeczkę obił Kareem Tunde, który uderzał w polu karnym po podaniu Jeremy'ego Toljana. Gospodarze przeżyli jednak trudne chwile, gdy Espi zobaczył czerwoną kartkę za niebezpieczny faul na Djene Dakonamie, ale po interwencji VAR jej kolor został zmieniony na żółty.
To na moment wyhamowało tempo gospodarzy, ale Levante szybko wróciło do ataku. Swoje okazje mieli Pablo Martinez i Espi, jednak pierwszemu nie uznano gola głową z powodu spalonego. Po drugiej stronie boiska groźnie uderzał Juan Iglesias, ale jego płaski strzał nie sprawił większych problemów Mathew Ryanowi. Getafe przez większość pierwszej połowy broniło się i do szatni schodziło bez straty gola, także dzięki słabej główce Adriana de la Fuente prosto w ręce bramkarza.
Po przerwie Levante kontynuowało ofensywę, ale Espi zmarnował znakomitą okazję, gdy Matias Moreno posłał do niego świetne podaniem za linię obrony – młody Hiszpan uderzył jednak obok bramki. Gospodarze mogli żałować jeszcze bardziej, bo chwilę później nie wykorzystali rzutu karnego. Ivan Romero został sfaulowany przez Domingosa Duarte, ale słaby strzał De la Fuente z jedenastu metrów bez trudu obronił David Soria.
Czas uciekał drużynie Luísa Castro, która traciła siedem punktów do bezpiecznego miejsca i przegrała tylko raz w ostatnich pięciu meczach. Rozstrzygnięcie padło siedem minut przed końcem – Espi zrehabilitował się za wcześniejsze pudło i głową tuż przy słupku skierował do siatki dośrodkowanie Manu Sancheza.

Getafe w drugiej połowie nie oddało ani jednego celnego strzału, a w doliczonym czasie gry straciło jeszcze Zaidy Romera, który po zagraniu ręką w polu karnym zobaczył drugą żółtą kartkę. Gospodarze nie wykorzystali także drugiego rzutu karnego, tym razem wykonywanego przez Ivana Romero – Soria znów popisał się świetną interwencją. Goście stracili więc szansę, by zrównać się punktami z szóstym Vigo, a ich nadzieje na europejskie puchary znów się oddaliły.
