Levante – FC Sevilla 2:0
Mecz rozpoczął się bardzo dynamicznie. Już w czwartej minucie sędzia wskazał na jedenasty metr po tym, jak Romero upadł w polu karnym po zwrocie z piłką. Ponieważ jednak napastnik Levante wyraźnie dodał od siebie w tej sytuacji, po interwencji VAR rzut karny został anulowany. Gospodarze pierwszy groźny strzał oddali za sprawą Carlosa Espiego.
Hiszpański napastnik spróbował szczęścia płaskim uderzeniem, ale Odisseas Vlachodimos był na posterunku. Gospodarze jednak doczekali się gola jeszcze przed przerwą. Jon Ander Olasagasti posłał świetne podanie w pole karne, gdzie czekał już Romero. Były zawodnik Sevilli pozwolił piłce raz się odbić, po czym mocnym strzałem przy bliższym słupku dał Levante zasłużone prowadzenie.
Po drugiej stronie mógł odpowiedzieć Rubrn Vargas, który sprytnie wprowadził piłkę w pole karne, ale jego strzał powędrował wysoko nad bramką. Vargas miał kolejną dobrą okazję tuż po przerwie, gdy wyszedł z szybkim kontratakiem. Jednak reprezentant Szwajcarii ponownie skierował piłkę wysoko nad poprzeczką.
Gospodarze mogli podwyższyć prowadzenie dzięki Espiemu, ale w ostatniej chwili świetnym wślizgiem powstrzymał go Andres Castrin. Sevilla w drugiej połowie miała wyraźną przewagę w posiadaniu piłki, ale nie stwarzała zagrożenia. Levante natomiast samo mogło pozbawić się zwycięstwa, gdy w polu karnym ręką zagrał Pablo Martinez.

Na jego szczęście zrobił to nieumyślnie, trafiając sam siebie w rękę, więc po krótkiej analizie VAR gra została wznowiona. W końcówce gospodarze nie tylko utrzymali prowadzenie, ale w doliczonym czasie gry je powiększyli. Romero wykorzystał zamieszanie w obronie gości i skierował piłkę do pustej bramki, zdobywając drugiego gola. To zwycięstwo przywraca Levante nadzieję na utrzymanie.
Vallecano – Espanyol 1:0
Espanyol miał przewagę w początkowej fazie meczu i już w 11. minucie mógł otworzyć wynik, gdy Edu Exposito oddał strzał z dystansu, ale Daniel Cardenas popisał się świetną interwencją. Goście nadal utrzymywali piłkę, ale ich przewaga nie przełożyła się na klarowne okazje, więc po mało efektownej pierwszej połowie pod względem ofensywnym drużyny schodziły do szatni przy bezbramkowym wyniku.
Po zmianie stron oba zespoły znacznie zwiększyły aktywność i zaangażowanie w ataku. Zaraz na początku drugiej połowy groźnie zaatakował Isi Palazon, który wyskoczył do dośrodkowania i głową zagroził bramce Espanyolu, ale jego strzał został zablokowany przez obronę. Z drugiej strony strzelał Carlos Romero, ale jego próba również została zablokowana.
Na kwadrans przed końcem Periquitos otrzymali rzut karny po ręce Oscara Valentina. Do piłki podszedł Kike Garcia, ale jego strzał z rzutu karnego znakomicie obronił Cardenas. Espanyol nie dał się zbić z tropu nieudanym rzutem karnym i nadal naciskał. Po rzucie rożnym ogromną szansę miał Pere Milla, jednak jego strzał głową z pola karnego minął bramkę.

Niewykorzystane okazje zemściły się na gościach w 87. minucie, kiedy to Camello przedarł się przez obronę rywali i zimną krwią posłał piłkę między nogami bramkarza. Ten późny gol okazał się zwycięski i zapewnił Rayo kluczowe trzy punkty, dzięki którym awansowali na 11. miejsce i mają pięć punktów przewagi nad strefą spadkową. Espanyol ma tyle samo "oczek".
