W zasadzie od jego deklaracji wiadomo było, kto będzie głównym bohaterem spotkania kończącego 33. kolejkę hiszpańskiej ekstraklasy.
"Zasługuje na to, aby wszyscy fani mogli go pożegnać" - zapowiedział jeszcze w sobotę trener Hansi Flick i w niedzielę oczywiście nominował polskiego napastnika do podstawowej jedenastki. Dodatkowym gestem było powierzenie mu opaski kapitana.
Kibice, w tym spora grupa Polaków, żyli ostatnim występem "Lewego" na jednym z najsłynniejszych stadionów globu już kilka godzin przed pierwszym gwizdkiem. Większość założyła koszulki z "dziewiątką" na plecach, nie brakowało chóralnych śpiewów i okrzyków na cześć byłego zawodnika Lecha Poznań, Borussii Dortmund i Bayernu Monachium.
Także klubowe witryny internetowe podgrzewały atmosferę m.in. pokazując przyjazd Polaka na stadion, wejście do szatni, wybiegnięcie na rozgrzewkę i wreszcie wyprowadzenie kolegów na boisko w roli kapitana. Na trybunach widać było sporo polskich flag, banerów i plakatów, na jednym z nich pojawił się np. napis "Lewy Legend".
Pięć minut przed końcem regulaminowego czasu gry opuścił boisko. Schodził przy owacji kibiców, na prezesem klubu Joanem Laportą na czele, i ze łzami w oczach. Poruszony był na tyle, że zapomniał... oddać opaski kapitana.
Łzy i niekończące się brawa. Wzruszające pożegnanie Lewandowskiego z Camp Nou
Po końcowym gwizdku Polak ponownie pojawił się na murawie Camp Nou. Najpierw część kolegów z drużyny zaczęła go podrzucać, a po chwili obok niego pojawili się najbliżsi - żona Anna i obie córki. Laporta wręczył mu pamiątkową statuetkę z klubowym herbem.
"Jeden z naszych, na zawsze" - skomentował klub w internecie.
Następnie Lewandowski podziękował kibicom za przybycie na stadion „w emocjonującym, ale i trudnym dla niego momencie”. Wspominał pierwsze chwile w Barcelonie i ciepłe przyjęcie fanów.
"Od pierwszego dnia czułem się jak w domu. Nigdy nie zapomnę, jak śpiewaliście moje nazwisko" - powiedział.
Podziękował również kolegom z drużyny, trenerom i wszystkim pracownikom klubu.
"To był wielki zaszczyt grać dla tego klubu. Przeżyliśmy tutaj wielkie momenty przez cztery lata. Jestem dumny z tego, co tutaj zrobiłem i co zrobiliśmy razem" - podkreślił.
"Zawsze będę miał Barcelonę w swoim sercu. Bardzo wam dziękuję, kibice. Niech żyje 'Barca', niech żyje Katalonia" - podsumował.
Później stojąc na środku boiska pozdrawiał i kłaniał się fanom na trybunach. Opuścił murawę idąc szpalerem utworzonym przez partnerów z zespołu i członków sztabu.
"Piękne pożegnanie" - komentowali kibice.
Polak gola nie zdobył, pierwsze skrzypce grał Brazylijczyk Raphinha, który dwukrotnie trafił do siatki rywali. Lewandowski ma jednak stałe miejsce historii Spotify Camp Nou, gdyż był pierwszym piłkarzem, który 22 listopada 2025 uzyskał gola na modernizowanym przez dwa i pół roku obiekcie.
Raphinha przyznał, że dzielenie szatni z Lewandowskim było dla niego zaszczytem, podobnie jak oglądać go na boisku, ale i obserwować, jak trenuje. Wskazał, że wobec tego, co zrobił dla Barcelony, "oddanie mu opaski na ten mecz to było minimum tego, co można było zrobić".
Jak zauważył, wielu ludzi po takich sukcesach, jakie odniósł Lewandowski, myślałoby głównie o większym korzystaniu z życia.
"Robert był inny. Od kiedy przyszedł, chciał wygrać wszystko to, co można było wygrać. Sposób, w jaki pracował i zarażał tym innych w szatni... Bramki, które zdobył i które pomogły nam zdobyć trofea. Można o nim mówić tylko dobre rzeczy. To przykład dla mnie i wszystkich innych. Możemy tylko mu podziękować. Na pewno jego dziedzictwo zostanie w tym klubie i z nami" - powiedział Brazylijczyk.
Wojciech Szczęsny był w niedzielę rezerwowym bramkarzem.
Lewandowski, który w sierpniu skończy 38 lat, w sobotę ogłosił, że po sezonie odejdzie z Barcelony.
W obecnym sezonie strzelił w La Liga 13 goli, ale odgrywał coraz mniejszą rolę w zespole. Rozegrał dotychczas 30 meczów, a w niedzielę po raz 16. znalazł się w wyjściowym składzie. Zdarzały się spotkania, które w całości oglądał w roli rezerwowego, a kilka opuścił z powodu kontuzji.
Lewandowski broni barw "Dumy Katalonii" od lipca 2022 roku. W ciągu czterech sezonów zdobył trzykrotnie mistrzostwo Hiszpanii (2023, 2025, 2026), raz Puchar (Króla) Hiszpanii (2025) i trzykrotnie Superpuchar Hiszpanii. Niedzielny mecz był 192. występem w koszulce Barcelony, do tej pory zdobył 119 goli, co daje mu 14. miejsce na klubowej liście strzelców wszech czasów.
Nie wiadomo jeszcze, gdzie będzie występował w przyszłym sezonie. Wiele wskazuje, że opuści Europę biorąc kierunek na Arabię Saudyjską lub Stany Zjednoczone.
Pewna od tygodnia mistrzostwa kraju Barcelona prowadzi w tabeli z dorobkiem 94 punktów. Drugi Real Madryt (1:0 z Sevillą) ma 11 pkt mniej.
Za tydzień Lewandowski na dobre pożegna się z „Barcą”, którą czeka ostatni mecz sezonu, na wyjeździe z Valencią.
