Łzy i niekończące się brawa. Wzruszające pożegnanie Lewandowskiego i wygrana Barcelony

Zaktualizowany
Łzy i niekończące się brawa. Wzruszające pożegnanie Lewandowskiego i wygrana Barcelony
Łzy i niekończące się brawa. Wzruszające pożegnanie Lewandowskiego i wygrana BarcelonyČTK / AP / Joan Mateu Parra

Rozdział zamknięty. Robert Lewandowski pożegnał się z kibicami Barcelony swoim ostatnim występem na legendarnym Camp Nou, wyciskając łzy z oczu swoich i tysięcy fanów. Blaugrana odpowiednio uczciła napastnika, wygrywając pewnie z Realem Betis 3:1.

Piłkarze gospodarzy weszli na murawę w szpalerze ustawionym przez zawodników Betisu, którym w ten sposób uhonorowali mistrzów Hiszpanii. Prowadził ich Robert Lewandowski, który do ostatniego meczu na legendarnym Camp Nou przystępował w roli kapitana.

Początek spotkania był dość spokojny. To nie mogło dziwić, gdyż obie ekipy zrealizowały swoje cele na ten sezon. Blaugrana obroniła oczywiście tytuł w LaLiga, z kolei podopieczni Manuela Pellegriniego po niemal 21 latach zakwalifikował się do rozgrywek Ligi Mistrzów.

Od początku inicjatywę mieli jednak gospodarze i to oni stwarzali więcej zagrożenia, choć świetnie w bramce spisywał się Alvaro Valles, broniąc strzały Fermina Lopeza czy Raphinhi. Do czasu, gdyż tuż przed upływem pół godziny gry hiszpański golkiper popełnił błąd przy rzucie wolnym wykonywanym przez Brazylijczyka i ten mógł cieszyć się ze swojego 12. gola w sezonie.

W drugiej odsłonie przez długi czas więcej działo się na trybunach, gdzie kibice świętowali triumf w rozgrywkach kolejnymi śpiewami i wspólnymi okrzykami. W końcu jednak z błędu obrońców skorzystał najbardziej aktywny na murawie Raphinha, podwyższając prowadzenie gospodarzy.

Dość nieoczekiwanie rywale wrócili do gry, gdy w 69. minucie sędzia po faulu Gaviego na Isco i analizie VAR sędzia podyktował rzut karny. Jedenastkę na gola zamienil sam poszkodowany, który długo pauzował z powodu kontuzji, zdobywając pierwszą bramkę w tym sezonie. Wkrótce jednak dwubramkowe prowadzenie kapitalnym uderzeniem przywrócił Joao Cancelo.

Najważniejsza chwila meczu nadeszła jednak w 83. minucie. Wówczas na trybunach rozległy się gromkie brawa, a Robert Lewandowski zobaczył tablicę zmian ze swoim numerem. Wzruszony do łez polski napastnik odebrał wielkie gratulacje od fanów oraz piłkarzy obu drużyn i po chwili minął linię końcową, kończąc swoją fantastyczną i pełną sukcesów przygodę z Camp Nou. Polak jeszcze długo odwdzięczał się fanom za pozdrowienia, machając do kibiców z ławki rezerwowych.

Momentum
MomentumOpta by Stats Perform

Wynik nie uległ już zmianie, ale kto nie śledził meczu uważnie na stadionie, mógł nawet nie usłyszeć spikera podsumowującego mecz. Do końca zagłuszało go gromkie "Lewandowski, Lewandowski". Po ostatnim gwizdku Polak wyszedł na murawę, odebrał kolejne gratulacje od kolegów i jeszcze raz przemawiając po hiszpańsku podziękował kibicom za wszystkie wspólne chwile i piękne pożegnanie.

"Wiedziałem, że ten klub jest wielki, ale wasza serdeczność sprawiła, że było to niesamowite doświadczenie. Od pierwszego dnia czułem się w Barcelonie i na tym stadionie jak w domu. Chciałbym powiedzieć kolegom z drużyny, sztabowi trenerskiemu, kierownictwu i pracownikom klubu – wszystkim – że to był zaszczyt grać w tym klubie. Przeżyliśmy wspaniałe chwile w ciągu tych czterech lat. Jestem dumny z tego, co razem osiągnęliśmy. Żegnam się ze stadionem, ale Barca zawsze będzie w moim sercu. Bardzo dziękuję wam, kibice. Raz culé, zawsze culé. Visca el Barca i Visca Cataluña".

Piłka nożna

Wil jij jouw toestemming voor het tonen van reclames voor weddenschappen intrekken?
Ja, verander instellingen