Bramki zdobyli: Jesus Imaz z rzutu karnego oraz Jeremy Agbonifo i Sergio Lozano, padł też gol samobójczy.
Na pomeczowej konferencji prasowej trener Siemieniec przyznał, że pierwsza faza spotkania, trwająca 15-20 minut, nie była dobra w wykonaniu jego drużyny i dobrze, że wówczas nie straciła bramki. Jak ocenił, po tym okresie, już do zdobycia prowadzenia z rzutu karnego Jagiellonia miała swoje okazje, a po nim powinna zdobyć więcej goli, niż jeszcze jeden przed przerwą.
Mówił, że druga połowa miała podobny scenariusz, bo - po przewadze Iberii - znowu Jagiellonia doszła do głosu i strzeliła dwie kolejne bramki.
"Wykreowaliśmy dzisiaj dużo sytuacji, ale muszę uczciwie powiedzieć, że przeciwnik też był dzisiaj groźny z przodu i wiadomo, że wyjeżdżają stąd bardzo rozczarowani, bo mają zero goli strzelonych na koncie. Ale na pewno pokazali dzisiaj, że są zespołem groźnym i musimy być na to czujni" - powiedział szkoleniowiec Jagiellonii.
"Mamy fantastyczny wynik po pierwszym meczu, ale to jest dwumecz. Musimy pojechać do Gruzji na odpowiedzialności, pełnej kontroli i przede wszystkim starać się w rewanżu wygrać, a nie tylko dowieźć ten wynik. Przy swoich kibicach przeciwnik już kompletnie nic do stracenia nie będzie miał" - mówił Siemieniec.
"Na pewno będą chcieli zrobić wszystko, żeby zagrać intensywny, dobry, otwarty, ofensywny mecz i wygrać spotkanie, a naszym celem jest do tego nie dopuścić. A przede wszystkim nie dopuścić do tego, żeby dać nadzieję przeciwnikowi, że może ten dwumecz odwrócić" - dodał.
Trener Iberii Tbilisi Andrij Demczenko przyznał, że Jagiellonia nie zrobiła mu prezentu - w czwartek szkoleniowiec obchodził 50. urodziny. W jego ocenie, porażka jego piłkarzy była za wysoka, zdecydowały indywidualne błędy. Krytycznie odniósł się też do decyzji sędziowskich.
Mówił na pomeczowej konferencji prasowej, że przez pierwszych 20-25 minut jego zespół grał dobry futbol i pozbawił Jagiellonię jej atutów, zwłaszcza możliwości posiadania piłki. "Musimy iść w tę stronę, by dać radę tak grać przez całe spotkania" - powiedział Demczenko.
Przyznał, że zadanie w rewanżu jest bardzo trudne. "Przy takiej grze, jaką dziś zademonstrowaliśmy, porażka 0:4 jest szczególnie bolesna, bo na tak wysoką nie zasłużyliśmy" - powiedział.
Odniósł się też do sędziowania (mecz sędziowali na boisku i pracowali przy VAR sędziowie z Hiszpanii). Ocenił, że zarówno w przypadku powtórki rzutu karnego dla Jagiellonii, jak i przy bramce jego drużyny (nieuznanej z powodu faulu na piłkarzu Jagiellonii w akcji, z której padł gol dla Iberii) decyzje były błędne, krzywdzące jego zespół.
Przypomniał jednak, że ma młody zespół, który dopiero uczy się gry w europejskich pucharach. Iberia jest pierwszym od ponad 20 lat gruzińskim zespołem, który zagra w fazie ligowej tych pucharów. Wygrany dwumeczu zagra w Lidze Europy, przegrany - w Lidze Konferencji.
