W meczu dwóch drużyn słynących z ofensywnego stylu pierwsza połowa zgodnie z oczekiwaniami obfitowała w sytuacje bramkowe, choć żadna z nich nie potrafiła zamienić płynnego rozegrania na konkretny efekt.
To gospodarze byli głównymi bohaterami wydarzeń przed własną, pełną nadziei publicznością. Już w pierwszych pięciu minutach trafili w słupek, gdy po rykoszecie strzał Lucasa Rosy minął bramkarza Atalanty Marco Carnesecchiego, ale ostatecznie piłka niegroźnie odbiła się i wyszła poza pole gry.

Ajax często znajdował drogę przez środek pola włoskiej drużyny, lecz obietnicę objęcia prowadzenia za każdym razem niweczyły niedokładne wykończenie i świetna postawa bramkarza. Carnesecchi odbił potężne uderzenie Jorthy'ego Mokio z krawędzi pola karnego, a chwilę później poradził sobie z bardziej rutynowym strzałem po dynamicznym rajdzie Oscara Gloukha w pole karne. Z kolei niemrawe wykończenie Marcosa Leonardo było gorzkim zakończeniem efektownej akcji Ajaksu.
Po przerwie obraz gry się nie zmienił. Świetny Julian Brandt dwukrotnie był bliski szczęścia: najpierw zmusił Carnesecchiego do interwencji po uderzeniu z niemal niemożliwego kąta, a chwilę później minimalnie chybił głową.
Po przetrwaniu naporu zespół Maurizio Sarriego przez krótki czas wyglądał na godnego rywala dla holenderskich przeciwników. W 60. minucie goście domagali się rzutu karnego, lecz słusznie nie otrzymali jedenastki, ponieważ Davy Klaassen idealnie wyczuł moment wejścia.

Końcowy zryw gospodarzy był równie efektowny, co zasłużony. Tolu przejął piłkę i spokojnie umieścił ją w siatce, pokonując Carnesecchiego. Następnie Abdellah Ouazane huknął z ostrego kąta, ustalając wynik i zapewniając Ajaksowi pierwsze punkty w fazie ligowej Ligi Konferencji.
