Po remisie 2:2 w pierwszym spotkaniu kwestia awansu pozostawała całkowicie otwarta, ale rewanż rozpoczął się dla Rakowa najgorzej, jak tylko mógł. Już w pierwszej minucie po dośrodkowaniu z rzutu rożnego błąd popełnił Kacper Trelowski, a piłka znalazła się w bramce gospodarzy. Sędzia początkowo trafienia nie uznał, jednak po analizie VAR zmienił decyzję i Hajduk prowadził 1:0.
Raków próbował szybko odpowiedzieć i w 11. minucie wydawało się, że dopiął swego. Po sprawnie rozegranej akcji Lamine Diaby-Fadiga z bliska skierował piłkę do siatki. Radość trwała jednak krótko, bowiem analiza VAR wykazała pozycję spaloną i gol został anulowany.
Zamiast zdecydowanego naporu ekipy z Częstochowy kolejne minuty przyniosły sporo problemów z konstruowaniem akcji. Raków miał swoje momenty, ale brakowało odpowiedniego tempa i dokładności, aby poważniej zagrozić defensywie rywali. Hajduk nie ograniczał się natomiast wyłącznie do pilnowania przewagi. W 26. minucie Michele Sego uderzył obok bramki Trelowskiego i niewiele zabrakło, aby sytuacja gospodarzy stała się jeszcze trudniejsza.
Do przerwy Raków nie znalazł sposobu na odrobienie strat. Hajduk schodził do szatni z jednobramkowym prowadzeniem, a zespół Dawida Kroczka miał 45 minut, aby uratować swoją europejską jesień.
Po zmianie stron gospodarze wreszcie ruszyli zdecydowanie odważniej. W 54. minucie kapitalną okazję miał Mahir Emreli, który główkował z zaledwie kilku metrów, ale nie zdołał skierować piłki do siatki. Chwilę później szczęścia próbował Michael Ameyaw, jednak jego uderzenie zatrzymał Toni Silić.
Napór Rakowa przyniósł efekt w 59. minucie. Bogdan Racovițan został kopnięty przez rywala w polu karnym i arbiter wskazał na jedenasty metr. Do piłki podszedł Diaby-Fadiga i technicznym uderzeniem doprowadził do remisu.
Wydawało się, że częstochowianie złapali odpowiedni rytm, ale wystarczyła jedna kontra Hajduka, aby ponownie znaleźli się pod ścianą. W 66. minucie goście wyszli dwóch na jednego, a Marin Soticek dograł do Sego, który wślizgiem skierował piłkę do bramki i przywrócił Chorwatom prowadzenie.
Raków musiał ponownie gonić wynik, lecz przez długi czas jego przewaga w posiadaniu piłki nie przekładała się na konkrety. Gospodarze wymieniali kolejne podania, ale Hajduk skutecznie bronił dostępu do własnej bramki i był coraz bliżej awansu.
Nadzieja wróciła w 88. minucie. Po rzucie rożnym powstało ogromne zamieszanie w polu karnym, a najlepiej odnalazł się w nim Emreli, który z bliska głową wpakował piłkę do siatki. Raków wyrównał na 2:2 i wobec identycznego wyniku pierwszego spotkania do wyłonienia zwycięzcy potrzebna była dogrywka.
Hajduk zadał decydujący cios
Dodatkowe 30 minut ponownie fatalnie rozpoczęło się dla gospodarzy. W 94. minucie defensywa Rakowa zostawiła zbyt dużo miejsca rywalom, Andjelo Sutalo dograł w okolice szóstego metra, a Rokas Pukstas strzałem głową pokonał Trelowskiego. Częstochowianie po raz trzeci tego wieczoru musieli odrabiać straty.
Tym razem odpowiedzi już nie było. Adin Molnar próbował uderzenia z okolic pola karnego, ale posłał piłkę nad poprzeczką. Z każdą kolejną minutą to Hajduk wyglądał na zespół bardziej pewny siebie i lepiej radzący sobie z presją.
Paradoksalnie w drugiej części dogrywki to Chorwaci częściej naciskali wysoko i utrudniali Rakowowi rozegranie. Gospodarze, choć musieli rzucić wszystkie siły do ataku, wyglądali bezradnie i nie potrafili zepchnąć przeciwnika pod jego bramkę. Hajduk spokojnie kontrolował wydarzenia na boisku, a momentami sam szukał czwartego trafienia. Raków nie stworzył już sytuacji, która mogłaby uratować jego europejski sezon. Hajduk wygrał po dogrywce 3:2 i po dwóch niezwykle wyrównanych spotkaniach zapewnił sobie miejsce w fazie ligowej Ligi Konferencji.

