Przejdź do głównej treści

Stuttgart odkuł się po klęsce z Bayernem, na własnym stadionie rozgromił FC Koeln

Bilal El Khannouss cieszy się z pierwszej bramki dla Stuttgartu.
Bilal El Khannouss cieszy się z pierwszej bramki dla Stuttgartu.THOMAS KIENZLE / AFP

Piłkarze Stuttgartu przynajmniej częściowo zrehabilitowali się za wpadkę z pierwszej kolejki niemieckiej Bundesligi, w której wysoko przegrali z Bayernem Monachium, i przed własnymi kibicami pokonali FC Koeln aż 4:1. Zespół ze Szwabii przedłużył tym samym serię niepokonanych meczów z tym rywalem już do ośmiu ligowych spotkań z rzędu.

Stuttgart – FC Koeln 4:1

Po dotkliwej porażce 1:5 na inaugurację sezonu gospodarze na MHPArenie mieli ogromną motywację. Podopieczni Sebastiana Hoenessa od początku grali z dużą intensywnością i już w pierwszych dziesięciu minutach stworzyli sobie świetne okazje. Josha Vagnoman jednak z sześciu metrów trafił tylko w poprzeczkę, a chwilę później bramkę obił mocnym strzałem głową także Dzenan Pejcinović

Stuttgart nadal groził głównie lewą stroną. Po cofnięciu piłki przez Chrisa Fuhricha strzelał Deniz Undav, ale bramkarz Marvin Schwabe popisał się ważną interwencją.

Gościom z powodu kontuzji brakowało napastników Saida El Mali i Thijsa Dallingi, co odbiło się na ich ofensywnym potencjale – wyjątkiem była tylko niecelna próba Gideona Mensaha. Gospodarze objęli prowadzenie tuż przed przerwą po fantastycznej indywidualnej akcji Bilala El Khannoussa. Reprezentant Maroka przejął piłkę w środku pola, minął trzech rywali i z pomocą rykoszetu od Mensaha skierował piłkę przy słupku.

Na drugą połowę trener gości Rene Wagner wprowadził na boisko Mikey'ego Moore'a i Ellyesa Skhiriego, co od razu ożywiło grę FC Koeln. Już po dwóch minutach główkował ten drugi, ale bramkarz Fabian Bredlow wykazał się świetnym refleksem. Grę rozruszał także Moore, który zmusił Bredlowa do kolejnej interwencji, a minimalnie niecelnie z pierwszej piłki uderzali również Isak Johannesson i Tom Krauss.

Zamiast wyrównania przyszła jednak lekcja skuteczności. Około 60. minuty, mimo przewagi rywala, po płaskim dośrodkowaniu Maximiliana Mittelstadta do siatki trafił Grischa Promel. Drugi gol dodał gospodarzom pewności siebie i zaraz mogli zdobyć trzecią bramkę, gdyby Schwabe nie wybronił główki Juliana Chabota. Drużyna Hoenessa w końcu dopięła swego, gdy rezerwowy Ermedin Demirović bezlitośnie wykorzystał sytuację z ostrego kąta.

Momentum
MomentumFlashscore

FC Koeln szybko zmniejszył straty po akcji dwóch rezerwowych, gdy podanie Moore'a wykorzystał Marius Bulter, ale do wyrównania goście już nie zdołali doprowadzić.

W doliczonym czasie gry wynik pięknym wolejem zza pola karnego ustalił Vagnoman. Dla gospodarzy to ważny impuls przed nadchodzącym meczem Ligi Mistrzów przeciwko Vikingowi.

Tabela Bundesligi

Piłka nożna

Wil jij jouw toestemming voor het tonen van reclames voor weddenschappen intrekken?
Ja, verander instellingen