Raków już w pierwsze minucie stracił gola i musiał gonić wynik w dwumeczu. W drugiej połowie udało się doprowadzić do remisu najpierw 1:1, a później 2:2. Decydujący cios w dogrywce zadał Hajduk i po remisie w Splicie awansował do fazy ligowej Ligi Konferencji.
"Ewidentnie po naszym błędzie tracimy bramkę zaraz na początku meczu i ten gol ustawił scenariusz tego spotkania. Później strzelamy, ale ze spalonego, następnie jest sytuacja z ręką w polu karnym. To było dobre 15 minut w naszym wykonaniu. Dobrze weszliśmy w drugą połowę, zdobyliśmy gola, ale zaraz popełniamy błąd i znowu tracimy bramkę. Za łatwo traciliśmy gole, a sami musieliśmy się mocno napracować, aby wypracować sobie sytuacje bramkowe" – powiedział na pomeczowej konferencji opiekun Rakowa.
Częstochowianie do remisu 2:2 doprowadzili na dwie minuty przed regulaminowym końcem czasu. W dogrywce ekipa trenera Kroczka ruszyła do przodu, ale ponownie po błędzie straciła gola.
"Znowu po stałym fragmencie gry. To niedopuszczalne, aby tak się zachować, nie przypilnować rywala i doprowadzić do takiej sytuacji. Jeszcze walczyliśmy, ale zrobiliśmy zbyt mało, aby doprowadzić kolejny raz do remisu" – dodał trener.
Raków pożegnał się z europejskimi pucharami, ale w ekstraklasie też nie radzi sobie w tym sezonie dobrze. W trzech rozegranych meczach (dwa zostały przełożone) doznał trzech porażek i zajmuje ostatnie miejsce w tabeli.
"To nie do mnie pytanie, czy będę trenerem Rakowa w najbliższym spotkaniu. Wszyscy jesteśmy rozczarowani, bo wiedzieliśmy, jak ważny to jest dla nas mecz. Ale już tego nie zmienimy. Musimy się podnieść i to już w najbliższym meczu ekstraklasy z Jagiellonią Białystok. Nie mamy innego wyjścia" – odpowiedział Kroczek.
Raków z Jagiellonią zmierzy się 30 sierpnia u siebie.
