W palącym słońcu, rozdając butelki wody i kremu do opalania, dziennikarze, przyjaciele i rodzina, koledzy z drużyny i zarząd Barcelony zebrali się w swoich najlepszych strojach - które czasami trudno było nosić w upale - aby oddać hołd zawodniczce, która opuści klub tego lata po 14 sezonach: Alexii Putellas.
Sama "La Reina" planowała założyć kurtkę na ten hołd na Camp Nou, ale zdecydowała się na lżejszą koszulę. Gdy światła zalały boisko, numer 11 Barçy wyszedł na murawę Camp Nou przy entuzjastycznym aplauzie.
Po 14 latach spędzonych w katalońskim klubie zawodniczka, która przybyła z Levante w wieku 18 lat, czuje, że zakończyła "idealną historię", kończąc sezon 2025/26, w którym Barça zdobyła wszystkie możliwe tytuły, w tym słynne zwycięstwo w Lidze Mistrzyń nad Lyonem.
"Nie ma dokładnego momentu, w którym mówisz sobie, że to idealny czas na odejście. Na początku sezonu zaczęłam się zastanawiać, czy ten sezon naprawdę może być moim ostatnim i tak go przeżyłam, na wszelki wypadek. Potem było wiele czynników, które popchnęły mnie do podjęcia tej decyzji. Jest też sporo ryzyka, ale to najważniejsza decyzja w moim życiu".
"Kontynuowanie mogłoby zepsuć ścieżkę, którą obrałam"
Chodzi o wymagania, jakie sobie stawiasz i poczucie, że doświadczyłaś wszystkiego z klubem swojego życia. Decyzja była starannie przemyślana. Świadczą o tym jej słowa wypowiedziane do dziennikarzy na początku ceremonii, w których podziękowała tym, którzy znali jej decyzję z wyprzedzeniem, ale pozwolili jej ogłosić to samej.
Jej postawa, spokój i słowa wskazują, że chciała zamknąć ten rozdział w szczytowej formie, by nie zepsuć wrażenia, jakie po sobie zostawi: "Wymagania, jakie sobie stawiam pod względem występów, w połączeniu z wymiarem emocjonalnym, ponieważ Barça znaczy wszystko dla mnie i dla mojej rodziny, sprawiły, że zdałam sobie sprawę, że kontynuowanie mogłoby zepsuć ścieżkę, którą obrałam. Podniesienie czwartej Ligi Mistrzyń w Oslo było w tym sensie idealnym momentem".
Po wyjaśnieniach przyszły emocje i pierwsze łzy, gdy podziękowała Xaviemu Llorensowi, jej pierwszemu trenerowi w FC Barcelonie i człowiekowi, który niczym wizjoner obiecał jej: "Możesz oddzielić przed i po i możesz robić imponujące rzeczy". 14 lat później opuszcza Barçę otoczona nie mniej niż 38 trofeami. "Miał rację" - przyznaje zawodniczka między ocieraniem łez.
"To najlepsza rzecz, jaka przytrafiła mi się w życiu"
Na ekranie po lewej stronie tych dwóch gigantycznych gablot z trofeami, piłkarze, pracownicy i prezydent paradują obok, aby podziękować obecnej kapitan Barçy: Melanie Serrano, Vicky Losada, Virginia Torrecilla, Patri Guijarro, Marta Torrejón, Irene Paredes, Estopa, Christo Stoiczkow, Andrés Iniesta, Sergio Busquets, Pedri, Raphinha, Pere Romeu i Joan Laporta, by wymienić tylko kilku.
I choć Alexia Putellas do tego momentu trzymała się dobrze, przesłanie Patriego - "Nigdy nie jest odpowiedni czas na pożegnanie, ale opuszczasz klub swojego życia w najlepszy możliwy sposób. Wiemy, że dałaś z siebie wszystko. Zawsze będziesz naszą królową" - wzruszyło ją do łez.
Alexia Putellas wyjaśnia, że 14 lat spędzonych w Barçy "wyczerpało ją", ale "poświęcenie się dla tego klubu było przywilejem. To wszystko jest najlepszą rzeczą, jaka przytrafiła mi się w życiu"- dodaje. "Zamierzam kontynuować karierę, ale najlepsze już za mną. Gdziekolwiek pójdę - a jeszcze nie wiem gdzie - mam przed sobą całe lato na podejmowanie decyzji, ale nie będę już miał tych koleżanek z drużyny, tego stadionu, tych kibiców, tego klubu. To wszystko jest niezastąpione".
W prostej, ale godnej ceremonii, numer 11 chciała podkreślić, że opuszcza klub w dobrych rękach. Tak, jakby świadomość, że ma ją kto zastąpić, pozwoliła jej odejść z lżejszym sercem. "Wszystko, czego doświadczyłam w tym roku i fakt, że czuję, że drużyna będzie nadal wygrywać, było decydujące. Dla mnie bardzo ważne było poczucie, że grupa nie zależy tylko ode mnie, że zespół będzie nadal szedł naprzód. Znam te zawodniczki, wiem jak pracują i wiem, że ta drużyna będzie nadal wygrywać".
"Nasze pokolenie poruszyło świat, ale to one go pożrą"
Jej następczynie muszą najpierw uporać się ze stratą swojego filaru w szatni, dla wielu starszej siostry. Vicky López, jedyna zawodniczka osobiście zaproszona do zabrania głosu obok Alexii, powiedziała tylko kilka słów, zanim wybuchła płaczem: "Nasza kapitan jest przykładem dla wszystkich młodych dziewcząt, nie za to, co wszyscy o niej widzą, ale za wszystko, co dla nas robi, kiedy widzi, że jesteśmy smutne, aby nas pocieszyć lub wskazać nam drogę". Następnie Alexia powiedziała o młodszych koleżankach, że "nasze pokolenie poruszyło świat, ale to one go pożrą".
Po liście podziękowań zawodniczka wskazała, że nie zamyka drzwi do powrotu do klubu: "Moja historia zawsze będzie związana z Barçą. To najlepsza rzecz, jaka przytrafiła mi się w życiu i prawdopodobnie najlepsza rzecz, jaka kiedykolwiek mi się przytrafi. Nie wiem jeszcze dokąd pójdę, mam lato na podjęcie decyzji i wiem, że najlepsze już za mną. Ale nadal będę starała się pomagać, jak tylko mogę, aby ulepszyć ten klub".
Jest to klub, którego tak naprawdę nie opuści, ponieważ ogłosiła również otwarcie akademii kobiet we współpracy z fundacją FC Barceloną, która ma przyjąć nie mniej niż 400 dziewcząt.
Alexia skończyła, dziękując bliskim jej osobom, które zawsze wspierały ją na tym bardzo długim etapie w Barcelonie: "Zawsze miałam poczucie, że gram dla siebie, ale także dla nich wszystkich, ponieważ był to sposób na bycie blisko mojego ojca". Popłynęły ostatnie łzy, przed tymi, którymi podzieli się ze wszystkimi kole zankami z drużyny, które uniosły ją w górę w ostatnim hołdzie.
Najmłodsze zawodniczki - Sydney Schertenleib, Carla Julia, Clara Serrajordi i Vicky López - były niepocieszone. To było coś więcej niż tylko koleżanka z drużyny, to ich idolka, otworzyła im drzwi do profesjonalnego futbolu. Ceremonia zakończyła się przy melodii Magnolias Rosalíi, tej samej piosenki, którą wybrała w swoim pożegnalnym wideo opublikowanym na Instagramie. Z wyraźnym ukłonem w stronę słów katalońskiego artysty: "Obiecaj mnie chronić. Mnie i moje imię pod moją nieobecność. Ja, który pochodzę z gwiazd, dziś obracam się w proch, by do nich powrócić".
