W 2002 roku 25-letni wówczas student Dambrauskas pojawił się w litewskiej edycji teleturnieju "Milionerzy". Nigdy nie był piłkarzem na poziomie profesjonalnym. Tę część kariery, która jest typowa dla późniejszych trenerów, pominął i od razu skupił się na roli szkoleniowca.
Dambrauskas wygrał cztery tysiące litów, ówczesnej waluty tego państwa bałtyckiego. Po uwzględnieniu inflacji ta kwota odpowiadałaby dziś około 13 200 złotych. Pieniądze z programu przeznaczył na wyjazd do Anglii, gdzie dalej uczył się trenerskiego fachu.
Uczestniczył w kilku kursach, na London Metropolitan University studiował nauki o sporcie i trenerstwie, a następnie zdobywał doświadczenie w wielu renomowanych akademiach. Pracował w Manchesterze United, Fulham i Brentford. Później prowadził także młodzieżowe reprezentacje Litwy, zanim w 2013 roku przeszedł do profesjonalnej piłki seniorskiej.
Z listy drużyn, które prowadził, w pamięci zostają między innymi Hajduk Split czy Ludogorec Razgrad. W zeszłym roku objął jednak azerski Sabah, z którym dokonał rzeczy niezwykłej. Zespół z Baku po raz pierwszy w historii klubu awansował do fazy głównej Ligi Mistrzów, musiał przy tym przejść przez wszystkie cztery rundy eliminacyjne.
Sabah jest w tym roku jedyną drużyną spośród 28 uczestników pierwszej rundy eliminacyjnej LM, która dotarła aż do fazy ligowej. Wszyscy pozostali już odpadli. Zespół mający siedzibę w pobliżu stolicy Azerbejdżanu w decydującej rundzie po wyjazdowej porażce z Hapoelem Beer Szewa (1:2) u siebie sensacyjnie wygrał 5:2 po dogrywce.
Trener Dambrauskas przeszedł drogę od programu "Milionerzy" aż do elitarnych rozgrywek. Sukces jest tym bardziej imponujący, że Sabah musiał rozegrać aż osiem meczów eliminacyjnych (w każdym 90 minut zagrał Puchacz, który zanotował aż pięć asyst). Teraz szkoleniowiec może zmierzyć się z największymi europejskimi gigantami.
