Kielecki zespół podchodzi do tej rywalizacji z dużym optymizmem, ale też z respektem dla rywala. W poprzedniej kolejce podopieczni Jacka Zielińskiego zremisowali na własnym boisku z Motorem Lublin 1:1, a bramkę zdobył kapitan Mariusz Stępiński. Wisła Płock, prowadzona przez Adama Majewskiego, przystąpi do meczu po dotkliwej porażce 0:5 z GKS Katowice.
Dla Korony powrót do Płocka to okazja do zmazania plamy z poprzedniego sezonu, kiedy to na inaugurację rozgrywek przegrała tam 0:2, kończąc mecz w dziewiątkę po czerwonych kartkach (jedną z nich już na początku meczu obejrzał hiszpański pomocnik Nono).
Zieliński doskonale pamięta tamto niepowodzenie: - Mecz inaugurujący zeszłoroczne rozgrywki ułożył nam się po prostu fatalnie. W najgorszych scenariuszach nie przewidywaliśmy takiego rozpoczęcia tego spotkania – przyznał trener. Podkreślił jednak, że to już przeszłość, a zespół ma zupełnie inne nastawienie.
"Chcemy zapunktować za trzy, chcemy przywieźć kolejne punkty z wyjazdu i z takim nastawieniem, z pozytywnym podejściem do tego wszystkiego jedziemy do Płocka" – zapewnił.
Zieliński spodziewa się zaciętego spotkania, biorąc pod uwagę ostatnie potknięcie rywali.
"Na pewno Wisła będzie zraniona, mocno podrażniona, szukająca odbicia, rewanżu, więc trafiamy na zespół, który będzie chciał się zrehabilitować przed swoimi kibicami" – zaznaczył doświadczony szkoleniowiec.
Wiarę w sukces deklaruje obrońca Korony Slobodan Rubezić. Defensor z Czarnogóry zaznaczył, że kielecki zespół stale podnosi poprzeczkę.
"Myślę, że z każdym meczem wyglądamy lepiej, tak było w przypadku spotkań z Legią czy Motorem. W każdym elemencie gry mamy jeszcze rezerwy. Zawsze można lepiej podać, czy lepiej uderzyć na bramkę" – nie ukrywał 26-letni piłkarz.
Rubezić, który świetnie odnajduje się w nowym systemie z czwórką obrońców, podkreślił znaczenie dyscypliny taktycznej i rywalizacji w zespole. Czarnogórzec wierzy, że jego drużyna ten pojedynek zakończy po raz pierwszy w sezonie bez straconej bramki.
Korona wciąż musi radzić sobie z poważnymi osłabieniami. W piątek na boisku zabraknie kontuzjowanych Szweda Simona Gustafsona, Dawida Błanika oraz Huberta Zwoźnego, którzy wciąż trenują indywidualnie.
Media społecznościowe i sportowe rozpisują się tymczasem o możliwym transferze do Kielc. Blisko podpisania kontraktu ma być Ondrej Lingr – czeski skrzydłowy, 25-krotny reprezentant kraju, który ostatnio grał w Houston Dynamo w MLS, a wcześniej Feyenoord Rotterdam zapłacił za niego 4 mln euro.
Zieliński ucina jednak spekulacje prasowe.
"Nie będę się wypowiadał na temat zawodnika, którego jeszcze nie ma w klubie. Jak sprawa będzie klepnięta, jak go dotkniemy, to wtedy będę się mógł wypowiedzieć" – zaznaczył. Przyznał jednak, że klub poszukuje uniwersalnego i jakościowego wzmocnienia.
"Szukamy ludzi uniwersalnych, więc mam nadzieję, że taki piłkarz do nas wkrótce dołączy" – dodał.
Piątkowe spotkanie Wisły z Koroną rozpocznie się w Płocku o godz. 18.
