Goście rozpoczęli spotkanie piorunująco, od razu dając do zrozumienia, że chcą jak najszybciej odrobić straty z pierwszego spotkania. Juan Musso co prawda był przygotowany na taki scenariusz i już w pierwszej minucie końcówkami palców zatrzymał strzał Lamine Yamala. Bramkarzowi "Los Colchoneros" nie pomagali jednak obrońcy. Już po chwili fatalny błąd popełnił Clement Lenglet, czyli były zawodnik Barcelony, a piłka trafiła do Yamala, który w 3. minucie i 51 sekundzie strzelił najszybszego gola swojej drużyny w tym sezonie Ligi Mistrzów.
Spotkanie nabrało jeszcze większego tempa. Wkrótce pierwszy celny strzał gospodarzy oddał Ademola Lookman, jednak z ostrego kąta trafił jedynie w boczną siatkę. Po drugiej stronie boiska groźnie uderzał Dani Olmo, ale znów refleksem wykazał się Musso.
W następnej fazie "Duma Katalonii" przejęła inicjatywę, odbierając futbolówkę wysoko, a piłkarze Atletico znów zaczęli się gubić. Takie nastawienie szybko przyniosło przyjezdnym pożądany efekt, gdyż już w 24. minucie po świetnym podaniu Olmo potężnym strzałem pod poprzeczkę stan dwumeczu wyrównał Ferran Torres.
Zawodnicy Diego Simeone jeszcze przez chwilę byli w szoku, co szybko mogło się dla nich źle skończyć. Efektowne dośrodkowanie Yamala zewnętrzną częścią stopy sięgnął Fermin Lopez, jednak po raz kolejny bohaterem okazał się Musso. Młody Hiszpan po oddaniu strzału pechowo upadł jeszcze na nogę argentyńskiego bramkarza, co spowodowało obfite krwawienie z nosa, ale po interwencji medyków wrócił do gry.
Po raz kolejny fantastyczny mecz rozgrywał Antoine Griezmann, który po sezonie przenosi się do Orlando City. Francuz bajecznymi zagraniami rozdzielał piłki kolegom, a po jednym z takich zagrań prawą stroną ruszył Marcos Llorente. Pomocnik w odpowiednim momencie posłał idealne płaskie dośrodkowanie przed bramkę, a straty swoim trzecim golem w rozgrywkach zmniejszył Lookman, znów dając przewagę Atletico. Jego trafienie oznaczało, że drużyna z Madrytu zdobyła już 18 bramek w pierwszej połowie w 14 meczach, czyli więcej niż jakakolwiek inna ekipa w tej kampanii LM.
Podopieczni Hansiego Flicka nie zamierzali się poddawać. Jeszcze przed przerwą po serii ataków w doskonałej sytuacji znów znalazł się Torres, ale tego wieczoru Musso bronił jak natchniony.
Dreszczowiec, część druga
Emocje nie opadały ani na chwilę także po zmianie stron. Wydawało się, że podopieczni Hansiego Flicka błyskawicznie doprowadzą do wyrównania, gdyż futbolówkę w siatce znów umieścił Torres. Sędzia przerwał jednak radość gości, gdyż Hiszpan był na spalonym. Wkrótce znów nastąpiła dłuższa przerwa, gdyż pomocy medycznej potrzebował także gracz gospodarzy. Po jednym ze starć mocno krwawił bowiem Matteo Ruggeri, jednak i on zdołał kontynuować grę.
Trener Blaugrany postanowił zareagować, wprowadzając na murawę kolejnych zawodników ofensywnych - Marcusa Rashforda oraz Roberta Lewandowskiego. Szybko okazało się jednak, że lepszego nosa do zmian miał Simeone. Na boisku pojawił się bowiem Alexander Sorloth, po chwili pełny sił napastnik uciekł Ericowi Garcii, który ratował się faulem. Norweg znalazłby się w sytuacji sam na sam z bramkarzem, dlatego arbiter po krótkiej analizie przy monitorze VAR ukarał obrońcę czerwoną kartką.

Zawodnicy Barcelony nie mieli już nic do stracenia i ruszyli pod bramkę rywali, tworząc mnóstwo zagrożenia. Sędzia doliczył aż osiem minut, a gospodarze momentami bronili się rozpaczliwie. Piłka ani razu nie wpadła już jednak do siatki, a po ostatnim gwizdku fani na stadionie w Madrycie wpadli w euforię - Atletico po ostatecznym wyniku 3-2 w dwumeczu wyeliminowało Barcelonę i zameldowało się w półfinale Ligi Mistrzów.
