"Momentami nasza gra wyglądała dobrze, gdzieś tam kontrolowaliśmy spotkanie, ale druga bramka okazała się kluczowa. Potem nasza wiara była mniejsza" – powiedział przed kamerą TVP Sport.
Szymański opisał sytuację, w której zawinił mówiąc, że spodziewał się, iż Yasin Ayari odegra piłkę, ale "zabrał się z nią, uderzył i strzelił bramkę".
Zdobywca siedmiu bramek dla reprezentacji Polski nie potrafił wytłumaczyć dobrych statystyk zespołu w pierwszej połowie (sześć strzałów na bramkę) i słabych po przerwie (jedno celne uderzenie).
"Musimy sami jakoś to przepracować wspólnie, całą drużyną. Albo źle wchodzimy w pierwszą połowę, albo źle wchodzimy w drugą połowę. Aktualnie nie pokazujemy, że jesteśmy w stanie kontrolować całe spotkanie" – ocenił.
Potwierdził, że już po zremisowanym bezbramkowo meczu z Bośnią i Hercegowiną dało się odczuć, że „atmosfera dookoła nie jest najlepsza».
"Nie ma co się załamywać, że w tych dwóch pierwszych spotkaniach zdobyliśmy tylko jeden punkt. Trzeba w piątkowym meczu z Rumunią walczyć o trzy, pokazać się z lepszej strony. Tylko to nam zostało" – zakończył.
