Od napaści Rosji i wybuchu pełnoskalowej wojny reprezentacja Ukrainy zmuszona jest rozgrywać mecze w roli gospodarza poza krajem i jednym z obiektów, z których korzysta, jest stadion we Wrocławiu. Na nim podejmowali m.in. Islandię, Anglię czy Francję.
Polska reprezentacja do stolicy Dolnego Śląska wraca po niemal równo czterech latach. W czerwcu 2022, jeszcze pod wodzą Czesława Michniewicza, biało-czerwoni zmierzyli się z Walią w Lidze Narodów i po golach Jakuba Kamińskiego oraz Karola Świderskiego wygrali 2:1. Była to 12. wygrana drużyny narodowej w tym mieście. Do tego dochodzi po osiem remisów i porażek.
Polacy grali w stolicy Dolnego Śląska mecze towarzyskie, eliminacyjne, ale najważniejszym był pojedynek Euro 2012 z Czechami. Drużyna prowadzona wtedy przez trenera Franciszka Smudę przegrała 0:1, co oznaczało odpadnięcie z turnieju.
Historyczne były też spotkania z Portugalią w 1983 roku w eliminacjach mistrzostw Europy i ze Słowenią w eliminacjach mistrzostw świata 2010. Pierwszy na Stadionie Olimpijskim Polska, która już wcześniej straciła szanse awansu, przegrała 0:1, co zostało przyjęte z ogromną radością przez miejscowych kibiców, bo oznaczało, że rywale zachowali szansę na wyprzedzenie ZSRR w walce o wyjazd do Francji na ME. W drugim, rozegranym na kameralnym Stadionie Oporowska, padł remis 1:1, co przyjęto jako porażkę.
Miło Wrocław powinien wspominać Jan Urban. W 1987 roku biało-czerwoni na Stadionie Olimpijskim zmierzyli się w meczu towarzyskim z Norwegią i wygrali 4:1, a jedną z bramek zdobył obecny selekcjoner polskiej reprezentacji.
Polacy mają za sobą też występ we Wrocławiu w roli... gości. Tak było w roku 1935, kiedy zmierzyli się z reprezentacją III Rzeszy, przegrywając 0:1.
