W pełnym letnim słońcu Seattle powitało obie reprezentacje gorącą atmosferą, a piłkarze od pierwszych sekund odpłacili tym samym. Zanim minęła minuta, Mohamed Toure zdołał oddać pierwszy strzał na amerykańską bramkę. Freese zdusił uderzenie przy samym słupku.
Sprawdź szczegóły meczu Stany Zjednoczone – Australia
Zgodnie z oczekiwaniami, Socceroos szybko oddali inicjatywę i to Amerykanie narzucali swoje warunki. Liczący na kontrę goście cofali się regularnie pod własne pole karne, a tam w 9. minucie Sergino Dest uderzył wyprężonego obrońcę piłką w splot słoneczny.
Nie przedarł się prawą stroną Dest, za to moment później lewą ruszył przebojowy Folarin Balogun. Nie musiał nawet oddawać strzału – jego wgranie piłki przed bramkę spotkało się z dostawieniem nogi przez Camerona Burgessa. Obrońca chciał wybić, lecz wpakował piłkę pod poprzeczkę swojej bramki.
Piłkarze w żółtych strojach natychmiast przypuścili atak odwetowy, pozostawali jednak nieskuteczni. To USA wyznaczało rytm i narzucało intensywność, a Socceroos musieli uciekać się do fauli. Szukali szczęścia w 23. minucie, gdy Freeman wybijał piłkę sprzed bramki i ratował Amerykanów. Ani z tego wstrzelenia, ani z kolejnych rzutów rożnych Australijczykom nie przyszło nic.
Bliżej przerwy wydawali się już nie o krok, a o dwa za gospodarzami, jakby chcieli dotrwać do zmiany stron i się przegrupować. Dostali jednak cios, który dodatkowo skomplikował sytuację. W 43. minucie Amerykanie rozegrali rzut wolny i po zablokowanym pierwszym strzale Freeman doskoczył do dobicia głową wprost do otwartej bramki. Liniowy uniósł chorągiewkę, jednak VAR przywrócił radość trybunom w Seattle – było 2:0.
Jeszcze w ostatnich sekundach pierwszej połowy Dest testował Beacha uderzeniem po ziemi zza obrony, jednak więcej bramek nie padło. Trener Popovic zareagował trzema zmianami już w szatni, by ożywić swój zespół i walczyć o odwrócenie wyniku.
Po pierwszych atakach USA faktycznie Australijczycy wywalczyli sobie nieco więcej miejsca i po 60 minutach walki wyprowadzili szybką akcję środkiem boiska. Irankunda świetnie wszedł z piłką w pole karne, oddał do Volpato, lecz ten był odchylony i uderzył nad poprzeczką. Moment później z 18 metrów po ziemi uderzał Metcalfe. Freese bronił, a chwilę później impet Australii przecięła przerwa na nawodnienie.
Odbudowa momentum zajęła Socceroos kilka minut, ale potrafili długimi fragmentami trzymać USA w tercji defensywnej, raz za razem wstrzeliwując piłkę w pole karne. W dosłownym pocie czoła Amerykanie musieli przetrwać ten napór i nawet osiem doliczonych minut nie wystarczyło Australii, by odrobić choć część strat. Gospodarze mają gwarancję gry w fazie pucharowej!

TV Smart - Usługi telekomunikacyjne – Telewizja.
Pakiet Max miesiąc za 0 zł
